czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział 12


 Miło,że wciąż o mnie pamiętasz...





Obudził mnie przecudny zapach.Nie otwierając oczu sprawdziłam ręką czy Niall jest obok mnie.Do moich uszu dobiegł cichy chichot.Raptownie otworzyłam oczy.
-Dzień Dobry!-usłyszałam piskliwy głos.
-Carls...?-zdziwiłam się. Podniosłam się do pozycji siedzącej i dopiero wtedy dostrzegam,że blondynka macha mi przed łóżkiem jakąś tacą.
-Nie,ksiądz.-zaśmiała się.
-Co to?-pokazałam na tackę.
-Emm. To są gofry i kakao. Pozwoliłam sobie trochę pobuszować w kuchni.Mam nadzieję,że sie nie gniewasz.-lekko się uśmiechnęła i położyła mi jedzenie na łóżku.
-Nie,skądże. Nie rozniosłaś nam kuchni?-zaśmiałam się.
-Co? Jasne,że nie.-uśmiechnęła się.
-Tak jakby...-dodała cicho.
-Co?-spytałam gryząc gofra.
-Nic...-mruknęła.
-Ojś,zapomniałabym!-krzyknęła.Wysłałam jej pytające spojrzenie co dziewczyna oczywiście zignorowała. Ej,co jest?
-Sto lat ! Sto lat! Niech żyje,żyje nam ! Sto lat,sto lat! Niech żyje,żyje nam! Jeszcze raz! Jeszcze raz,niech żyje,żyje nam! Niech żyje nam! A kto? Katy! -zaśpiewała. Moje policzki to już chyba dawno spłonęły...
-Dziękuję. Jesteś kochana.-uścisnęłam ją.
-Proszę,to dla Ciebie. Wszystkiego Najlepszego,zdrowia szczęścia no i oczywiście fajnych chłopców.-powiedziała śmiesznie poruszając brwiami po czym podała mi nieduże pudełko.
-Chwila,co to?-zdziwiłam się biorąc prezent.
-Oj,no zajrzyj.-marudziła. No w sumie nic mi z niego nie wyskoczy,prawda? Niepewnie otworzyłam dane mi pudełko i moim oczom ukazała się śliczna granatowa sukienka.
-Podoba się? Powiedz coś.-ponagliła Carls.
-Jest przepiękna.-pisnęłam.
-Ale nie mogę tego przyjąć.-dodałam podając jej pudełko.
-Co ty gadasz? Jasne,że możesz.-zaśmiała się.
-Bierz to idiotko.-dodała przez śmiech.
-Nie,ja nie powinnam...-powiedziałam niepewnie.
-Weź,bo się obrażę.-powiedziała dziewczyna wciskając mi sukienkę.
-Bardzo Ci dziękuję.-przytuliłam ją.
-Nie ma za co.-uśmiechnęła się oddając uścisk.Odklejając się od blondynki z powrotem zajęłam się wcinaniem śniadania.Ohh,przepraszam. Pysznego śniadania.
-Smakuje?-zapytała.
-Mniam.-wyszczerzyłam się i wymazałam ją w bitej śmietanie.
-Ejj.-pisnęła wycierając się bluzką.
-No co?-zapytałam i zrobiłam minę typu "Zbity psiak"
-Ej,chwila co to jest?-zapytałam z uśmiechem wskazując palcem na pierścionek blondynki.
-Jeszcze wczoraj go nie miałaś.-dodałam.
-Dostałam wczoraj od Harry'ego...-uroczo się uśmiechnęła. O dziwo to ten pierścionek co ja proponowałam a nie ten drugi...Harry taki zmienny? No cóż,bywa.
-Jest śliczny.-przyznałam. W końcu to ja wybierałam.
-Prawda? Przepiękny.-powiedziała.
-Carls,mogę Cie o coś zapytać?-spytałam kończąc jeść.
-Jasne,pytaj.-uśmiechnęła się.
-Czy wy wczoraj z Hazzą coś ten tego...?-zapytałam na co dziewczyna melodyjnie się zaśmiała.












-Oj,jestem ciekawa...-zaśmiałam się.
-A co,było nas wczoraj słychać?-śmiała się.
-Niee.-zaprzeczyłam.
-Haha,tajemnica.-ciągle się śmiała. Rzuciłam ją poduszką po czym dziewczyna uciekła z pokoju.
-Ej blondi,wracaj!-krzyknęłam. Złapałam poduszkę i pobiegłam za nią. Zza wyspy w kuchni dobiegał cichy chichot. Bez zastanowienia rzuciłam tam poduszką.
-Au..-mruknęła na co się złowieszczo zaśmiałam.Caroline wzięła rzuconą w siebie poduszkę i zaczęła powoli zmierzać w moim kierunku.
-O nie!-krzyknęłam i uciekłam na górę. Gdy wbiegłam do sypialni  zauważyłam,że dzwoni mój telefon.
-Halo?-odebrałam.
-Wszystkiego Najlepszego kochanie!-usłyszałam.Już chciałam zacząć skakać po łóżku ze szczęścia z myślą,że to Niall.Jednak po chwili rozpoznałam głos.
-Dziękuję Matt.-powiedziałam z uśmiechem.
-Nie ma za co. Jak tam spędzasz urodzinki?-zapytał.
-Fajnie,z dziewczyną Harry'ego.-powiedziałam.
-Harry ma dziewczynę?-zdziwił się.
-Tak,też byliśmy zdziwieni. Przyjechała na jakiś czas z  Polski.-wyjaniłam.
-To wesoło masz.-zaśmiał się
-A co robią chłopcy?-dodał.
-Pracują.-westchnęłam.
-A dzwonili chociaż?-spytał.
-A gdzie tam...-powiedziałam.Następnie poczułam jak moje oczy się zaszkliły.
-Nie martw się,na pewno zadzwonią.-powiedział czule.
-Wątpię.Zapomnieli,że mam urodziny.-powiedziałam z wyrzutem.Nagle usłyszałam piknięcie w komórce.
-Oho,ktoś się do Ciebie dobija.-powiedział Matt.
-Najwyraźniej.-powiedziałam z nadzieją.
-Dobra,ja już kończę. Widzimy się wieczorem,trzymaj się.-rozłączył się. Sprawdziłam kto do mnie dzwonił. Okazało się,że to Niall. O mój Boże. Czyli jednak nie zapomniał ?! Czy może ktoś mu powiedział? Nie ważne! Liczą się dobre chęci!-pomyślałam i wybrałam jego numer.
-Dzwoniłeś.-powiedziałam po tym jak odebrał.
-A takk. Chciałem zapytać jak tam się dogadujecie z Caroline.-powiedział wesoło.Ohh,niepotrzebnie się nakręcasz jak małe dziecko,Katy.-westchnęłam do siebie.
-Dobrze.-powiedziałam szorstko.
-Coś się stało? Jesteś zła?-zdziwił się.
-Nie. Niby czemu?-prychnęłam. Szczerze? Nie jestem zła. Jestem wściekła. Co za idiota.
-A nie wiem. A co porabiasz?-zapytał wesoło.
-Nic.Nie powinieneś się skupić na pracy a nie na telefonowaniu?-zapytałam wrednie.
-Akurat tak się składa,że mam przerwę.-wysyczał.
-Świetnie. To spędź ją pożytecznie.-syknęłam.
-Nie zgrywaj się.Za co jesteś zła?-powiedział nieco spokojniej.
-Zapomniałeś,Niall. Znowu,zapomniałeś.-powiedziałam łamiącym się głosem.
-O czym?! O czym do cholery znowu zapomniałem?!-krzyknął.
-Co dzisiaj jest.-powiedziałam z płaczem.
-Czwartek! Jest pieprzony czwartek ! -krzyczał na co ja pisnęłam.
-Katy...-zaczął spokojnie,ale ja mu przerwałam:
-Jesteś idiotą.-powiedziałam po czym się rozłączyłam. Rzuciłam telefon na łóżko i podeszłam do szafki.
Wyjęłam z niej zielone leginsy,białą bokserkę i szarą,starą bluzę któregoś z chłopców. Nie mam pojęcia co robiła w mojej szafie,ale to pewnie Niall'a.To znaczy,że nic się nie stanie jak ją nałożę.Lubię jego bluzy. One tak cudownie pachną.Pachną nim...Przytuliłam bluzę do siebie i się uśmiechnęłam.Mam ogromne szczęście,prawda?
-Noo,dość tych czułości.-powiedziała Caroline stojąca w progu.
-Taa.-niewyraźnie się do niej uśmiechnęłam.Dziewczyna podeszła do mnie po czym siadając na łóżko przytuliła mnie.
-Nie przejmuj się..-powiedziała.
-Ehh,przywykłam do tych idiotów.-westchnęłam wstając.
-Idę się umyć.-dodałam.
-Okej.-uśmiechnęła się i zaczęła iść w kierunku salonu.Zanim weszłam do łazienki krzyknęłam:
-Caroline!
-Tak?-wychyliła się zza ściany.
-Dzięki.-szeroko się uśmiechnęłam.
-Nie ma za co! -krzyknęła znikając na dole.


Z perspektywy Caroline 



Gdy weszłam do salonu wygodnie usadowiłam się na kanapie i zadzwoniłam do Harry'ego.
-Hej Carls.-odebrał.
-Hej,jest z Tobą Niall?-zapytałam.
-Tak,jest. Jesteśmy wszyscy razem.-odparł.
-Nie mogliście delikatniej z nią pogadać?-spytałam lekko zdenerwowana.
-Musimy  udawać,bo inaczej nie będzie niespodzianki-wyjaśnił.
-Ale bez przesady.Ona się rozpłakała.-powiedziałam.
-Nie przejmuj się,ona często ryczy.-usłyszałam.
-Harry,co ty wygadujesz?-syknęłam. Jak on może tak o niej mówić? To ja już nic nie rozumiem.
-Taka jest prawda.Oczywiście to nie zmienia faktu,że kocham ją nad życie.-wyznał.
-Ehh,wiem,wiem.-westchnęłam.
-Oj no już nie gniewaj się księżniczko.-powiedział wesoło.
-Ty mi lepiej powiedz gdzie mam ją na cały dzień zabrać.-powiedziałam.
-Nie mam pojęcia.Może jakiś spacer?-zaproponował.
-Nie dopracowaliście szczegółów.Aż do wieczora mamy spacerować?-lekko się zaśmiałam.
-Boże,no nie wiem. Jesteś babą wymyśl coś.-zaśmiał się.
-Łatwo Ci powiedzieć,nie wiem co ona lubi.
-Zabierz ją na jakiś spacer,na kawę...-westchnął.
-Dobra,jakoś sobie poradzę.-powiedziałam.
-O której mamy przyjść?-dodałam.
-Gdzieś tak około 18. Z resztą zadzwonię do Ciebie.Tylko pamiętaj,wejdźcie tylnymi drzwiami.-rzekł.
-Okej,okej.-uśmiechnęłam się.
-Dobra,musze kończyć.Pa.-szybko dodałam zauważając Katy wchodzącą do salonu.
-Myślałam,że kuchnia będzie wyglądała gorzej.-powiedziała nalewając sobie soku.
-Bardzo śmieszne,nie mam dwóch lewych rąk.-zaśmiałam się.
-Oglądamy coś?-spytała siadając  przed telewizorem.
-Eee,nie!-szybko krzyknęłam zabierając jej pilota. Kate wysłała mi pytające spojrzenie.
-Chodźmy na spacer.-uśmiechnęłam się.
-Co,spacer? Zwariowałaś,nie chce mi się.-westchnęła.
-To może na jakąś kawę?-nie dawałam za wygraną.
-Możemy sobie zrobić kawę w domu.-zmarszczyła brwi.
-No to do centrum handlowego?-nalegałam.
-Coś Ty się tak tego wychodzenia uczepiłaś?-zaśmiała się. Szkoda,że mi nie jest do śmiechu.Jak nie wyjdziemy  z domu nic nie wyjdzie z niespodzianki.
-Nie uczepiłam się.Po prostu sądzę,że siedzenie na dupie przed telewizorem w urodziny to słaby pomysł.-westchnęłam.
-A co to za różnica?Dzień jak każdy inny.-powiedziała.
-No,ale skoro Ci tak zależy to chodźmy.-dodała niechętnie. No nareszcie,ale z niej uparciuch.
-Ej,mogłabyś mi pokazać co nakładasz na wieczór?-raptownie zmieniłam temat.Katy nieco się zdziwiła z tego obrotu sytuacji,ale starała się nie dać mi tego odczuć i powiedziała z uśmiechem :
-Jeszcze nie wiem,chodź pomożesz mi wybrać.-wstała z kanapy.Twierdząco kiwnęłam głową,następnie poszłyśmy na górę.Brunetka otworzyła drzwi od szafki i zapytała :
-Jak myślisz?
-Może to? Ładnie się błyszczy...-powiedziałam i pociągnęłam jakiś świecący ciuch.
-Głupio w tym wyglądam.-westchnęła.
-Nałóż.-powiedziałam wesoło. Katy szybko zrobiła to o co prosiłam. Ona jest jakaś nienormalna,jak głupio? Ślicznie w tym wygląda.
-Super.Nakładasz to i żadnego ale!-powiedziałam entuzjastycznie.
-Dobra.-powiedziala i z powrotem nałożyła to co wcześniej  miała na sobie.
-To chodź ubieramy się.-uśmiechnęła się.
-Idź,ja cie dogonię.Muszę jeszcze wziąć coś z pokoju...-powiedziałam następnie opuściłyśmy jej pokój.Gdy jej sylwetka zniknęła mi z oczu gdzieś na dole zakradłam się do jej sypialni. Wzięłam z półki tą bluzkę i jakieś pierwsze lepsze spodnie po czym schowałam do torebki i zbiegłam na dół.



Z perspektywy Harry'ego




-Dobra wyszły. Wkraczamy!-krzyknąłem gdy dostałem sms'a od Carls. Wszyscy szybko wyskoczyliśmy z samochodu i pobiegliśmy do domu.
-Gdzie schowaliście ciasta?-spytałem.
-W piwnicy,chodź pokażę Ci.-powiedział Lou.
-Nie! Nigdzie z nim nie idź!-krzyknął Liam.
-Zamknie Cie w piwnicy,mówię Ci.-dodał.
-Dobra,Lou idź sam.-zaśmiałem się.
-Jezu,od czego by tu zacząć...-westchnął Niall.
-Najlepiej od początku.-zaśmiał się Zayn.
-Ta rada odmieniła moje życie,słuchaj.-powiedział wywracając oczami.
-Właśnie dlatego Ci to powiedziałem.-ponownie się zaśmiał.
-Dobra,to ja nadmucham balony.-powiedział dumnie Horan i wyjął z opakowania jeden balonik w kształcie serca.
-Na serio sam chcesz to pompować? Nie lepiej wziąć jakąś pompkę?-zdziwił się Li.
-Niee,chcę włożyć serce w te urodziny.-powiedział  i zaczął dmuchać.
-Jest ich 80.-powiedziałem,na co chłopak szybko wypluł balona.
-To gdzie ta pompka?-uśmiechnął się. Wszyscy się zaśmialiśmy.
-Gdzieś w piwnicy...-zaczął Liam.
-Louis,przynieś mi pompkę!-krzyknął Horan.
Po jakiś 5 minutach przyszedł Lou. Ciekawe co on tam tak długo robił. Nie zdziwię się jak będziemy mieć o jedno ciasto mniej. Cały Louis,żarłok. Czasami myślę,że zaraził się tym od Niall'a.



Z perspektywy Katy




 -Ej,zajrzyjmy tu ! Mają śliczne torebki!-pisnęła Carls ciągnąc mnie do kolejnego nudnego sklepu.
-Jaka ładnaaa.-przeciągnęła blondynka stojąc z otwartą buzią przed wystawą.
-Daj spokój,jest paskudna.-westchnęłam.
-Jest śliczna!-krzyknęła.Następnie wzięła ten kawałek szmatki z półki i przytuliła.
-Mi się nie podoba.-zaśmiałam się.
-Nie znasz się.-prychnęła pociągając mnie w inny kąt lokalu.



Z perspektywy Harry'ego




-Skończyliśmy!-krzyknęli Zayn z Horanem. Wychyliłem się zza ściany i moje oczy ujrzały mnóstwo balonów.Słodko to wygląda.
-W lewno!-mówił Louis.
-Nie,nie.Bardziej w prawo.-dodał.
-Albo wiesz,wtedy było chyba dobrze.-mówił.
-To się zdecyduj ! Jak mam wieszać ten bilbord...-westchnąłem stojąc na drabinie.  Razem z chłopakami zrobiliśmy wielki bilbord z napisem " WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KATY"
-Jeszcze trochę w lewo.-machał ręką.
-Tak dobrze?-spytałem.
-Idealnie.-powiedział w końcu brunet.


Z perspektywy Caroline



-Buty!Ubrania!Torebki!-krzyczała Carl wbiegając do już chyba setnego sklepu.
-Carol,bolą mnie nogi...-wzdychałam ciągnąc się na blondynką.
-Ouu! Patrz tam!-pisnęła podniecona pokazując mnie jakieś szpilki.
-Ja chcę już do domu,proszę.-mruczałam.



Z perspektywy Harry'ego



-O której przychodzi ten barman?-spytał Li.
-Jak zadzwonimy.-odparł Niall przyklejając te nieszczęsne  światełka. Ten kolor jej się nie spodoba,zobaczycie.
-Ej,tutaj źle przykleiłeś.-powiedziałem i pokazałem palcem da odpowiednie miejsce.
-Teraz jest okej.-uśmiechnął się blondyn.
-Jeszcze kuchnia.-westchnąłem i poszedłem z kolejnym opakowaniem lampek i klejem.
-Pomogę Ci.-uśmiechnął się Tomlinson.
-Ej,tak właściwie to skąd ty wytrzasnąłeś Caroline?-spytał nagle. Następnie nałożył trochę kleju na łańcuch i przyparł nim do ściany.
-Z kątowni.-prychnąłem.
-Louis,co to za pytanie? A Ty skąd bierzesz dziewczyny?-dodałem wkurzony.
-Dobra,stary.Nie denerwuj się tak.- odparł brunet.

***

-Wydaje mi się,że ten nie pasuje kolorystycznie.-zastanawiał się Liam.
-Teraz lepiej?-spytałem przestawiając ciastko z drugiej strony stołu.
-Niee,teraz nie pasuje do tej miski. Harry!-prychnął.
-A co to za różnica?-zmarszczyłem brwi.
-Ty to się kompletnie na niczym nie znasz.-westchnął i postawił te ciasto w zupełnie inny zakątek stołu.
-Ej,łapcie chipsy!-krzyknął Zayn i  zaczął rzucać w nas czapki niezdrowego żarcia. My kolejno wsypywaliśmy je do innej miski. Potem zaczęliśmy rozkładać cukierki i inne słodkości.


Z perspektywy Katy



-Ale ja chcę już do domu!-piszczałam wchodząc do kolejnego sklepu z ciuchami.
-Oj nie marudź,tu są świetne niedrogie ubrania.-powiedziałam blondynka ciągnąc mnie do jakiejś półki.
-Świetne?-zdziwiłam się.
-Co jest świetnego w jakiś zwykłych bokserkach ? I do tego w męskich?-dodałam. Dziewczyna krzywo na mnie popatrzyła i pociągnęła w przeciwną stronę sklepu. Tym razem dział z bielizną. Całe szczęście,że z damską.
-Boże widzisz a nie grzmisz.-marudziłam oglądając jakieś bielizny nocne.
-Ooo,jakie ładne.-uśmiechnęła się i wyrwała mi ciuszek z ręki. Rozejrzałam się za jakimś krzesłem czy czymś w tym stylu.Następnie wygodnie usiadłam podpierając się ręką.
-Wymiękam...-jęczałam zdejmując szpilki.
-Oj,nie przesadzaj.-usiadła koło mnie Caroline.
-Moje.Stopy.Umierają.-mówiłam z przerwami.
-Było nakładać szpilki?-zaśmiała się.
-Oj zamknij się.-westchnęłam lekko się do niej uśmiechając. Nie chcę,żeby wzięło to zbyt do siebie. Chociaż w ogóle nie jest mi wesoło. Nagle zadzwonił telefon Caroline. Dziewczyna zrobiła przerażoną minę i po chwili odebrała :
-Już?
-Świetnie.
-Wymęczona.-zaśmiała się. Ciekawi mnie z kim i o czym właściwie rozmawiała...
-Chodź lasia.-uśmiechnęła się i pociągnęła mnie w stronę łazienki.
-Masz to.I się szybko przebieraj!-wrzasnęła wpychając mnie do jednej z kabin.Hmm,co ona mi tu dała? Ej,to nie jest przypadkiem moje?!
-Skąd Ty to wzięłaś?!-wrzasnęłam.
-Z Twojej szafki.Nie dramatyzuj tylko się ubieraj!-ponagliła mnie.
-Mogłabyś tak łaskawie nie grzebać  mi w ciuchach?-zdenerwowałam się.
-To był pierwszy i ostatni raz.-powiedziała zawstydzona. Głęboko westchnęłam i założyłam podane mi ubrania. Po chwili wyszłam z kabiny.
-Dobra,ubrałam się. Co dalej?-spytałam.
-Jedziemy do domu.Mam dość tych ciuchów.-powiedziała wychodząc z łazienki.
-Ohh,czyżby?-zaśmiałam się. Chwilę potem,gdy szłyśmy ulicą zadzwonił mój telefon :
-Słucham?-odebrałam.
-Mogę po Was przyjechać.-powiedział wesoło  Horan.
-Nie ma takiej potrzeby.-syknęłam.
-Ahh,jasne.-powiedział po czym się rozłączył. Po niecałej minucie zadzwonił telefon Caroline.
-Już idziemy.-odebrała.
-O to super, a co kręcisz się gdzieś niedaleko?-uśmiechnęła się do słuchawki,a po chwili rozłączyła.
-Niall po nas przyjedzie.-powiedziała wesoło na co ja warknęłam tylko coś pod nosem. Nadal spokojnie szłyśmy w kierunku domy gdy nagle zza zakrętu wyjechał samochód.Tak dobrze mi znany.
-Wsiadajcie.-powiedział z uśmiechem. Ohh,czy tylko mi sie nie chce uśmiechać?
 Caroline posłusznie wsiadła,a ja zaczęłam iść dalej przed siebie.
-Mam za tobą gonić?-zaśmiał się Horan.
-Przejdę się.-prychnęłam.
-Boso?-zdziwił się. No fakt,szpilki tak mi poraniły nogi,więc...
-Tak,boso.-mruknęłam.
-Oj nie wygłupiaj się.-powiedziała Carls i wepchnęła mnie do auta.
-Zapewniam was,że znam drogę do domu.-mówiłam naburmuszona.
-Ja przynajmniej pamiętam o  istotnych sprawach,prawda Niall?-dodałam.
-Mówię Ci po raz ostatni. Jest.Głupi.Czwartek.-syknął.
-Jesteś beznadziejny.-westchnęłam. Droga minęła nam spokojnie. Carls i Niall ciągle o czymś gadali i śmiali się. Ja natomiast siedziałam cicho,przytulona do szyby.Czekałam tylko aż znajdziemy się w domu.Po 5 minutach w końcu skończyło się to czekanie. Carls szybko wyskoczyła z auta i pobiegła do domu. Niall szybko  podszedł do mnie w celu otworzenia mi drzwi. Wyciągnął do mnie rękę i zaczął prowadzić do drzwi.
-Umiem iść sama.-warknęłam i wyrwałam dłoń z uścisku. Ominęłam chłopaka i weszłam do domu. Wszędzie było ciemno. Boże,serio? Rozebrałam się i poszłam do salonu,tam też ciemno. Zapaliłam światło i omal nie dostałam zawału.
-Niespodzianka!!-krzyknęli wszyscy. A ja poczułam jak po moich policzkach spływają miliony łez.




Dlaczego sądzicie,że Caroline to ustawka? ;ooo


Rozdział dedykowany dla Anety Nowickiej. <3



Czytasz = komentujesz


niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 11

 Tak pięknie o miłości mówią tyl­ko tek­sty miłos­nych piosenek.





Niall i Harry wymienili porozumiewawczo spojrzenia. Nieco się zdziwiłam.
-Ej co wy knujecie ?-spytałam.
-My?? Nic.-uśmiechnął się Niall.
-Jasne,jasne.-zaśmiałam się i poszłam na górę. Wyjęłam z szafki potrzebne mi ciuchy i szybko w nie skoczyłam.Rozczesałam włosy i zbiegłam na dół,do chłopaków.
-Uuu szybka jesteś.-podgwizdywał Harry.
-No wiadomo.-uśmiechnęłam się i ukradłam kanapkę z talerza Niall'a.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się na co Horan się zaśmiał.
-Gotowa?-spytał Harry.
-Jezu,Hazz daj mi zjeść.-westchnęłam.
-Ale to na jednej nodze,bo niedługo Carla będzie.-powiedział na jednym wdechu.
-Dobra,tylko zęby umyje.-powiedziałam kończąc kanapkę. Poszłam do łazienki. Tak jak mówiłam,szybo umyłam zęby i poleciałam na dół.
-Długo mam na ciebie czekać?-zaśmiałam się do Harry'ego gdy jako pierwsza zdążyłam się ubrać.
-Dobra,wychodź.-powiedział po czym otworzyłam drzwi i krzyknęłam:
-Pa skarbie !
Wsiadając do samochodu Harry'ego moje oczy spostrzegły coś dziwnego. A mianowicie,moje zdjęcie...
-Harry?-spytałam.
-Tak?
-Kochasz mnie,prawda?-uśmiechnęłam się.
-Co??-zdziwił się chłopak.
-No jak przyjaciółkę.-wytłumaczyłam.
-No tak.-uśmiechnął się.
-A czujesz może do mnie coś więcej?-spytałam cicho.
-Do czego zmierzasz,Kate?-zapytał.
-Co tu robi moje zdjęcie?
-Yyyee... Niall.... no ten ... wiesz jeździł ze mną i no...-powiedział zawstydzony.
-Dobra,nie wysilaj się.-powiedziałam i wzięłam do ręki fotografię.
-Ładnie tu wyszłaś.-powiedział po chwili.
-Dziękuję.-zarumieniłam się i odłożyłam zdjęcię.
-No to jesteśmy.-uśmiechnął się loczek gdy byliśmy już na miejscu.
-Najdroższy jubiler w mieście,serio Harry?-zdziwiłam sie.
-Nie marudź.-mruknął i wyszedł z samochodu. Postanowiłam udać się w jego ślady. Ruszyłam w kierunku sklepu.
-Dzień Dobry.-powiedzieliśmy zgodnie.
-Dzień Dobry.-odpowiedziała ekspedientka.
-To który Ci się spodoba?-spytał.
Ten jest ładny. I niedrogi w sumie. -uśmiechnęłam się pokazując na jeden z pierścionków.
-A ten?-zapytał chłopak i pokazał mi inny pierścionek.
-Jaki śliczny !-pisnęłam.
-Boże ile on kosztuje,zwariowałeś?-dodałam.
-Ona naprawdę jest tego warta.-powiedział i czuje popatrzył mi w oczy.
-Jak chcesz,tylko potem nie żałuj jak okaże się ze ona kocha to a nie Ciebie.-powiedziałam.
-Znam  dziewczynę,której to podaruję. Ona taka nie jest,uwierz.-powiedział ze łzami w oczach.
-Przepraszam.-przytuliłam go.
-Przesadziłam,przepraszam.-dodałam
-W porządku. To co ten jest ładny,prawda?-dopytał się.
-Jest przepiękny.-uśmiechnęłam  się.
-No to leć do samochodu a ja zaraz przyjdę.-powiedział rzucając mi kluczyki.
-Do widzenia!-powiedziałam i zrobiłam to o co chłopak prosił. Włączyłam radio i czekałam na Hazze. Po jakiś 5 minutach w końcu przyszedł.
-Co tak długo?-zapytałam.
-A tak jakoś...-podrapał się po głowie i odpalił samochód.
-Katy,zrobisz coś dla mnie?-spytał.
-Znaj moje dobre serduszko.-zaśmiałam się.
-Odebrałabyś mi Car z lotniska,bo ja muszę jeszcze coś załatwić?-zapytał z nadzieją.
-Umm,no jasne.-uśmiechnęłam się niechętnie. Szczerze? W ogóle mi sie nie chce.
-Mogę Cie tu wyrzucić?
-Tak,tak.-powiedziałam.
-No to leć.-uśmiechnął się.
-Do zobaczenia.-powiedziałam i wysiadłam. Dosyć szybkim krokiem kierowałam się w stronę lotniska.
Zastanawia mnie to dlaczego Harry sam nie może jej odebrać. W końcu to jest jego dziewczyn.Ciekawe czy jest fajna i jak się poznali. W ogóle to czemu ja nic o niej nie wiem? A może ona nie istnieje? Raptownie z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek mojego telefonu.
-Słucham?-odebrałam.
-Hej kochanie.-usłyszałam głos Niall'a.
-Coś się stało?-spytałam.
-Nie,to ja już nie mogę zadzwonić do swojej dziewczyny?-zaśmiał się.
-Toż możesz,możesz.-uśmiechnęłam się do słuchawki.
-Masz na jutro jakieś plany?-spytał.
-Nie,a co?-zaciekawiłam się.
-Harry prosił,żebyś zajęła się Caroline,bo my jutro cały dzień w pracy.-powiedział.
-Jak to cały dzień?-posmutniałam.
-No niestety,ale to nie ode mnie zależy. Zaraz wychodzę i wrócę późno.Zobaczymy się pewnie dopiero jutro wieczorem.-powiedział spokojnie.
-Ale nie zapomniałeś co jest jutro?-powiedziałam łamiącym się głosem.
-Czwartek?-spytał zdziwiony.
-Tak,czwartek. Do zobaczenia.-powiedziałam i się rozłączyłam. Aha,super. Czyli zapomniał. Świetne,no wprost cudownie!-pomyślałam dochodząc na lotnisko. Zaczęłam się rozglądać za tą dziewczyną Hazzy. Nagle moje oczy napotkały zgrabną blondynkę siedzącą na walizce  z telefonem w ręce. To chyba ona.
-Hej,Caroline?-spytałam podchodząc do nieznajomej.
-To Ty pewnie jesteś Kate?-spytała nieśmiało.
-Tak,miło mi.-wyciągnęłam do niej rękę.
-Mi również.-uśmiechnęła się i uścisnęła moją dłoń.
-Harry kazał mi Cie odstawić co domu,chodź.-powiedziałam i zaczęłam kierować się w kierunku domu.
-Tak,tak.Wiem,nie miał czasu żeby mnie odebrać?-spytała.
-Taak.Cały Harry,najpierw robi potem myśli. Nie przejmuj się,niedługo się zobaczycie.-powiedziałam pocieszająco.
-Nie zamierzam.-zaśmiała się.
-To dobrze.-uśmiechnęłam się.


Z perspektywy Harry`ego



-Załatwiłeś ? -spytał Niall,gdy wszedłem do domu.
-Tak,z tego co obliczyłem dopiero opuściły lotnisko.-uśmiechnąłem się.
-Idealnie.-uśmiechnął się blondyn.
-Ej,chłopaki to ja lecę do cukierni.Dajcie mi znać jak dziewczyny wrócą.-powiedział Liam.
-Jesteśmy w kontakcie.-uśmiechnąłem się.
-Ej,Li ! Czekaj zabiorę się z tobą,bo muszę kupić jakieś ozdoby.-powiedział na jednym wdechu Zayn.
-To szybko.-ponaglił  go Payne i po chwili wyszli.
-No to ja też już będę się zbierał...-zaczął Niall.
-Czekaj,a co mam powiedzieć dziewczynom?-spytał Lou.
-Ja powiedziałem,że jutro cały dzień jesteśmy  w pracy.Chyba to kupiła.-powiedział Horan.
-Fajnie,mamy więcej czasu. Lou,powiedz im,że idziemy jutro razem na jakąś imprezę czy coś.-zaproponowałem.
-Dobra,jakoś sobie poradzę. Tylko przyjedźcie mnie zmienić,bo też muszę coś załatwić.-lekko sie uśmiechnął.
-Dobra,jak coś to dzwoń.-powiedział Niall i wyszliśmy.



Z perspektywy Louis`a



No to zostałem sam. Teraz wystarczy tylko czekać na dziewczyny. W tym czasie mogę zadzwonić do wszystkich i potwierdzić czy będą.Chwila gdzie to jest mój telefon? Zacząłem się rozglądać dookoła. Wreszcie zauważyłem go rzuconego na kanapie. A tak,przecież tu go zostawiłem.Wyjąłem z kieszeni listę i po kolei zacząłem do wszystkich dzwonić.
-Siema,jutrzejszy występ aktualny?-zapytałem dzwoniąc do chłopaka. Jak się okazało nic się nie zmieniło.Po uzyskaniu informacji rozłączyłem się i odznaczyłem go na liście.
-Hej.To wpadniesz do nas jutro?-spytałem. Usłyszałem krótkie "Nic się nie zmieniło" po czym znowu odznaczając kolejną osobę wybrałem kolejny numer.
-Hej,laska. Spotykamy się jutro u nas? Wszystko aktualne?-zapytałem. Dziewczyna po drugiej stronie słuchawki cicho się zaśmiała i powiedziała,że będzie. Wiecie co ? To jest dopiero trzecia osoba a ja już mam tego serdecznie dosyć. Nagle usłyszałem głośny śmiech i czyjeś kroki. Szybko wsadziłem listę do kieszeni i włączyłem telewizor po czym rzuciłem się na kanapę.No wiecie,muszę wyglądać naturalnie.
-Jesteśmy.-powiedziała uśmiechnięta Brown. Tuż za nią weszła śliczna długowłosa blondynka,jakbym już ją gdzieś widział... I to wcale nie chodzi mi o zdjęcie.
-Hej. Jestem Caroline.-uśmiechnęła się przyjaźnie i podała mi rękę.
-Louis.-odwzajemniłem gest i uścisnąłem drobną dłoń dziewczyny mojego przyjaciela.
-Wiem.-zaśmiała się.
-Wiem,że wiesz.-również się zaśmiałem.
-Dobra,Carla.Chodź pokaże Ci pokój.-powiedziała Katy i zaczęła iść z nowo poznaną dziewczyną na górę.


Z perspektywy Caroline 



-A więc to moje małe królestwo.-powiedziała dziewczyna wchodząc do swojego pokoju.
-Łaadnie tu.-zachwyciłam się rozglądając się dookoła.
-Dzięki.Tu możesz trzymać swoje ciuchy.-uśmiechnęła się i wskazała na szafę.
-Pościel też masz czystą także no...-dodała.
-Dziękuję.-uścisnęłam ją. Dziewczyna odwzajemniła uścisk.
-Chodź,pokaże Ci resztę domu.-powiedziała i wyszła na korytarz. Poszłam za nią.
-To jest pokój Zayn'a,tu panuje wieczny bałagan.-zaśmiała się i uchyliła drzwi. Moim oczom ukazały się walające się ciuchy na podłodze,jakieś książki,flamastry i kolorowe zgniecione kartki.
-Boże. Nawet podłogi nie widać.-zaśmiałam się,dziewczyna odwzajemniła gest i otworzyła następne drzwi.
-Pokój Hazzy,na pierwszy rzut oka posprzątane.-uśmiechnęła się.
-Jak to?-spytałam.
-Nigdy nie zaglądaj do szafek.-zaśmiała się melodyjnie po czym otworzyła kolejne drzwi.
-To pokój Liam'a.-powiedziała.
-Ooo,nawet posprzątane.-zaśmiałam się. Katy otworzyła następne drzwi.
-A to Louis`a.
-Boże..-zakryłam usta ręką.
-Tak,istny pierdolnik.Wiem.-powiedziała na co się zaśmiałysmy.
-Słyszałem !!-krzyknął Lou z dołu.
-I na koniec sypialnia moja i Niall'a.-otworzyła drzwi do pokoju.
-Ouu,przytulnie tu macie.-przyznałam.
-Dzięki.-pokazała mi szereg zębów.
-Hm.. Tam jest łazienka.-wskazała palcem na pomieszczenie,które znajdowało się niedaleko nas.
-A na dole to już wszystko wiesz.W sumie to Harry powinien to powiedzieć,ale oj tam.Czuj się jak u siebie.-dodała z uśmiechem.
-Uhum,jasne. Dzięki.-uśmiechnęłam się.
-Ja lecę do kuchni chcesz coś do jedzenia,picia?-spytała schodząc po schodach.
-Nie,dzięki.To ja idę się rozpakować...-powiedziałam.
-Pomóc Ci?-spytała.
-Jakbyś mogła..-powiedziałam niepewnie.
-Jasne,zaraz przyjdę.-rzekła i znikła gdzieś na dole.Prawdopodobnie w kuchni.Weszłam do mojego tymczasowego pokoju.
-Jak tu ślicznie.-pisnęłam do siebie. Podeszłam do szafy  i przysunęłam niedaleko siebie swoją walizkę.
Zaczęłam układać po kolei swoje ciuchy na półce gdy weszła Kate.
-Trzymaj.-podała mi kubek z kakaem.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się serdecznie. Dziewczyna ukucnęła obok mnie na podłodze. Jej wzrok utkwił na czerwonej sukience.
-Mogę zobaczyć?-spytała.
-Toż bierz.-zaśmiałam się.
-Boże,jaka cudna.-pisnęła.
-Jak chcesz mogę Ci pożyczyć.-powiedziałam.W jej oku pojawił się błysk,jednak tuż po chwili znikł.
-Nie mam gdzie jej włożyć.-westchnęła po czym złożyła ładnie ubranie i położyła tam gdzie było.
-Na pewno coś się znajdzie.-próbowałam ją jakoś pocieszyć.
-Mniejsza.-powiedziała i upiła łyk swojego kakaa.
-Pyszne.-powiedziałam oblizując się.
-Bo ode mnie.-powiedziała po czym w jej oku dostrzegłam przyjazny blask a na ustach zagościł piękny uśmiech.Cicho się zaśmiałam następnie znowu wróciłam do układania ubrań.
-Fajne masz ciuchy.-powiedziała po chwili.
-Dzięki.-powiedziałam przyjaźnie.
-Dziewczyny!-usłyszałam krzyk Tomlinson'a z dołu.
-Chodź.-powiedziała Katy i zbiegła na dół.
-Mam zaszczyt Wam oznajmić iż...-zaczął uradowany Lou.
-Do rzeczy Louis.-niecierpliwiła się brunetka.
-Idziemy jutro wszyscy na imprezę! -pisnął jak mała dziewczynka.











-Świetnie.-uśmiechnęłam się.
-O której?-spytała dziewczyna.
-Jakoś pod wieczór..-zamyślił się chłopak.
-Louis,wiesz co jest jutro?-spytała nagle Katy.
-Czwartek?-zaśmiał się.
-No a oprócz tego?-dopytywała się.
-Jakaś podpowiedź ?
-Naprawdę zapomnieliście?-zapytała łamiącym się głosem.
-Ale co?-zapytał zdezorientowany. 
-Ajj nic. Coś mi się pomyliło.-powiedziała i poszła na górę.Postanowiłam pójść za nią.Ponownie usiadłyśmy obok szafy.
-O czym zapomniał ?-zapytałam.
-Tak się składa,że jutro mam urodziny...-powiedziała i położyła moją koszulkę na stertę innych ciuchów obok.
-Nie martw się,Niall na pewno nie zapomniał.-pogłaskałam ja po ramieniu.
-Zapomniał,rozmawiałam z nim. Siedzi cały dzień w pracy.-wytłumaczyła i zamoczyła usta  w zimnej już czekoladowej cieczy.
-Pewnie szykują dla Ciebie coś wielkiego.-powiedziałam czule.
-Nie wiem,może. Z resztą to żadna nowość,w tamtym roku też zapomnieli.-wyznała. Po jej policzku spłynęła pojedyncza łza.Od razu ją przytuliłam.
-Idioci.-powiedziałam.
-Dobra,nie ważne.-krzywo się uśmiechnęła.
-Gdzie to?-szybko dodała pokazując na białe rurki.
-Emm,tutaj.-pokazałam dziewczynie odpowiednie miejsce.


***

-No nareszcie.-westchnęłam i opadłam na łóżko,po chwili dołączyła do mnie Kate.
-Duża masz tych ciuchów.-zaśmiała się.
-Pomyśl ile zostało w domu.-powiedziałam.
-Jeezuu.-zaśmiała się.
-Przejdziemy się może na jakiś spacer?-zaproponowała.
-Ehh,jest już ciemno.-westchnęłam.
-Nie mogę uwierzyć,że cały dzień układałyśmy ciuchy.-wybuchnęła śmiechem.Ja również zaczęłam się śmiać.
-To jak z tym spacerem?-spytałam.
-A jednak?-zaśmiała się.
-To idziemy?
-Jasne,chodź.-posłała mi uśmiech i wyszła z pokoju.
-Wychodzimy.-powiedziała do Louis'a gdy byłyśmy już na dole.
-Uuu,a dokąd to ?-spytał brązowowłosy.
-Na dzikie chłopy.-zażartowałam.
-Powiem Harry'emu.-zaśmiał się.
-Ej, nie chce Ci się jeść?Bo ja to umieram z głodu.-Katy złapała się za brzuch.
-No w sumie...-przyznałam i podeszłam do kuchennego blatu.
- Hmm.. Coś na szybko...-rozmyślała Brown.
-Jak chcecie to obok chlebaka leżą zapiekanki.-wtrącił Louis.
-Skąd Ty wziąłeś zapiekanki??-zdziwiła się brązowooka.
-To Niall'a,ale jestem pewien,że się nie pogniewa.-uroczo się uśmiechnął.
-Mniejsza.-olała to i zaczęła wcinać zapiekankę,mi też jedną podała.
-Pyszne.-powiedziałam.
-Bo Niall'a.-wtrącił Louis.Obie wysłałyśmy mu pytające spojrzenie,ale nic nie odpowiedział. Po skończonym jedzeniu ubrałyśmy się i wyszłyśmy.


Z perspektywy Louis`a



Dziewczyny wyszły,a więc muszę zadzwonić do Liam'a.
-Halo?-odebrał.
-Dziewczyny wyszły.Za ile będziesz?-zapytałem.
-Minuta.-powiedział po czym sie rozłączył. Rzeczywiście za minutę przyszedł. No,może trochę dłużej.

-Szybko ! Bierz to ! -krzyczał podając mi kilka różnych ciast w tym wieki tort.
-Pomóż mi to zanieść do piwnicy.-powiedziałem kierując się w stronę piwnicznej lodówki. Starannie ułożyliśmy tam każde ciasto.
-Ładne?-wyszczerzył się  Li.
-Świetne,spodobają się jej na pewno.-uśmiechnąłem się.
-Dobra chodź,bo tu zimno.-dodałem i szybkim krokiem poszedłem na górę. Jako iż Liam szedł daleko za mną wcale się nie śpiesząc wpadłem na znakomity pomysł. Zamknąłem go na klucz.
-Oszalałeś?!-krzyknął.
-Może trochę.-zaśmiałem się.
-Jesteś nienormalny !-krzyknął rozłoszczony.
-Wolę określenie oryginalny i pomysłowy.-powiedziałem z dumą.
-Tommo wpuść,bo zimno.-jęczał. Głośno się zaśmiałem po czym otworzyłem mu drzwi.
-Jeszcze Ci się odwdzięczę.-warknął z uśmiechem.
-Ależ możesz teraz. Przytulas?-wyszczerzyłem się i rzuciłem się przyjacielowi na szyję.
-Jezu,Louis. Co Ty dzisiaj brałeś?-zaśmiał się.
-Cały dzień  z laskami działa mi na psychikę.-po tych słowach do moich uszu dobiegł melodyjny śmiech Payn'a.Zrobiłem smutną minkę i opadłem na kanapę w salonie.


Z perspektywy Niall`a



-No weź to w końcu.-ponagliłem Hazze.
-Nie,ja chce tamto!-piszczał jak mała dziewczyna. Już powoli zaczyna mi działać na nerwy.
-Harry,dzieciaku Ty.-westchnąłem.
-Ale ona nie lubi pomarańczowego.-powiedział.
-Lubi.-powiedziałem spokojnie.
-Nie lubi.-upierał się.
-Bierzemy ten i koniec.-powiedziałem.
-Ale ona nie lubi tego koloru !-krzyknął.
-Ale to jest moja dziewczyna!-krzyknąłem. Harry już nic nie odpowiedział tylko wziął te pomarańczowe światełka i poszedł do kasy.Okej,teraz balony i do domu.  Weszliśmy do następnego sklepu.
-Ej,jak myślisz. Może te?-spytałem pokazując duże balony w kształcie serca.
-Nie wiem,to Twoja dziewczyna.-wypalił.
-Jezu,Styles.-przewróciłem oczami.
-No co? Zawsze musisz tak podkreślać,że to Twoja dziewczyna?? Dobrze wiesz,że oddałbym wszystko,żeby była moja !-krzyknął na jednym wdechu. Przez chwilę wpatrywałem się w niego ze zdziwieniem.
-Słucham?-wydusiłem z siebie.To znaczy,że on ją kocha?Nie,to nie może być tak.Nie,nie,nie,nie,nie,nie.
-Tak,że są ładne.-powiedział zawstydzony.
-Yhy.-mruknąłem i wziąłem takich 40.
-Ej te też są ładne,co nie?-uśmiechnął się i pokazał niebieskie w kształcie gwiazd.
-Bierzemy.-odwzajemniłem uśmiech.
-Też 40?-spytał.
-Myślę,że wystarczy.-powiedziałem i poszliśmy zapłacić.


 Z perspektywy Kate



Spacerowałyśmy na dworze już dobrą godzinę. Świetnie mi się z nią gada. Wydaje się być naprawdę fajna. Harry ma dobry gust.
-Nareszcie domek.-pisnęła blondynka pod drzwiami. Zaśmiałam się.
-No co? Ci nie jest zimno?-spytała wchodząc do ciepłego pomieszczenia.
-Jest,jest.-uśmiechnęłam się. Szybko się rozebrałyśmy i rzuciłyśmy się na kanapę,na której siedzieli chłopcy.
-Hej,jestem Caroline.-uśmiechnęła się do Liam'a.
-Li.-powiedział krótko i wyciągnął do niej rękę. Dziewczyna szybko ją uścisnęła.
-Co oglądacie?-spytała.
-Nicc.-warknął Lou.
-A Ty taki zły?-spytałam.
-Ten idiota pomalował mi paznokcie.-pokazał mi rękę.
-Mój lakier!-wrzasnęłam.
-A on zamknął mnie w piwnicy!-bronił się Li.
-Jesteście nienormalni.Czemu nie tego nie zmyłeś?-zwróciłam się do Tomlinson'a.
-W łazience nie było zmywacza a nie chciałem Ci grzebać.-powiedział.
-Ojejku,jaki słodziak.-pieścił się Payn.Na co się wszyscy zaśmialiśmy.
-Oj,idź do mojego pokoju i tam na stoliku leży chyba.-westchnęłam po czym posłusznie poszedł.
-To co oglądacie?-ziewnęła Carls.
-Nie wiem jakiś durny film.-wzruszył ramionami chłopak.
-Chce mi się spać...-przeciągnęła się blondynka i oparła mi głowę na ramieniu.
-Mi też.-ziewnęłam. W tym momencie wszedł Tommo.
-Czyściutkie !-wyszczerzył się i pokazał ręce.Zaśmialiśmy się. Nagle usłyszeliśmy czyjeś kroki i głosy.
-Chłopcy się gramolą.-westchnęłam. Carola wstała jak poparzona.
-Cześć dziewczyny!-krzyknął Zayn,który szedł przodem.
-Hejka!-odkrzyknęłyśmy równoczeście.
-Ekhem.-odchrząknęli  Lou i Li.
-No przecież się z wami przywitałem.-zaśmiał się po czym oberwał poduszką.Drugi wszedł Niall. Od razu do mnie podszedł i pocałował w policzek.
-Hej,kotku.-powiedział czule.
-Ale jesteś zimny.-zachichotałam dotykając jego czerwonych policzków.
-Dobrze,że ty jesteś gorąca.-zaśmialiśmy się. Na szarym końcu gramolił się Harry z tysiącem różnych toreb i reklamówek.
-Harry!-pisnęła Caroline i pobiegła w jego stronę. Styles okręcił ją wokół własnej osi. Blondynka przyparła go do ściany i zaczęła łapczywie całować. Chłopak nie przerywając namiętnych pocałunków szybko ściągnął buty,wziął ją na ręce i poszli na górę. Wszyscy staliśmy z otwartymi ustami.
-Konkretna dziewczyna.-zaśmiał się Zayn.
-Bardzo.-również się zaśmiałam.
-Też byś tak chciał. Co nie Niall?-uśmiechnął się łobuzersko Louis.
-Mam lepiej.-powiedział Horan po czym wziął mnie na ręce i zaczął iść w kierunku schodów.Śmiałam się w niebo głosy.
-Oho,żebyś nie został tatusiem.-śmiał się Zayn. Niall pokazał mu środkowy palec i znikliśmy na górze. Gdy weszliśmy do sypialnie rzucił mnie na łóżko i położył się obok mnie. A co najdziwniejsze to nie pocałował mnie ani razu.
-Jak było w pracy?-spytałam wtulając się w jego ciepłą klatkę.
-Ciężko.-westchnął.
-Ale na  szczęście już wróciłem.-dodał. Słysząc te słowa pocałowałam go czule w usta. Przez jakieś 20 minut leżeliśmy w zupełnej ciszy.Po prostu się sobą ciesząc.
-Zaśpiewasz mi coś?-wymruczałam mu do ucha.
-No jasne.-ucieszył się.

Zatrzaśnij drzwi
Zgaś światło
Pragnę być z Tobą
Pragnę czuć Twoją miłość
Pragnę leżeć obok Ciebie
Nie potrafię tego ukrywać, nawet gdy się staram
Serce bije mocniej
Czas mi ucieka
Drżące dłonie dotykają skórę
To staje się coraz trudniejsze 

I sprawia, że łzy spływają po mojej twarzy

Wiesz, że będę
Twoim życiem, Twoim głosem, Twoim powodem by żyć
Moja miłość, moje serce
Oddycha dla tej chwili w czasie
Odnajdę odpowiednie słowa, które powiem
Zanim mnie dzisiaj opuścisz


Wsłuchując się w ten anielski głos odpłynęłam.




Hej,kotki. Bardzo dziękuję za tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem.Naprawdę się nie spodziewałam. Jesteście kochane ! Ten rozdział wyszedł mi  taki dłuższy i zagmatwany... I jeszcze raz przypominam i zachęcam do wpisywania się do zakładek "Informowani" i "Blogi innych" xx


SMALL INFORMATION


Nie wiem czy zauważyłyście,ale dodałam dwie nowe zakładki. "Informowani" i "Blogi innych". Bardzo zachęcam do wpisywania się tam ! Być może to pomoże "rozsławić" waszego bloga? Kto wie. I proszę o pisanie swojej opinii o rozdziale w komentarzu,bo bardzo mało osób to robi.Oczywiście widzę licznik odwiedzin,ale nie wiem czy się podoba. ;)



czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 10


Uwa­ga. Za 5 mi­nut ko­lej­na zmiana nastroju. 



-Czy może raczej to ja nie jestem dość dobry?-spytał i wyszedł trzaskając drzwiami. Głęboko westchnęłam po czym się ubrałam. On naprawdę musi na siłę szukać powodów do kłótni? Wszystkich dzisiaj pojebało albo to ja jestem jakaś trzepnięta. W ogóle to co on sobie wyobraża,że polecę za nim z przeprosinami? Aha,no tak. Bo przecież jak to można nie chcieć się kochać z Niall`em Horan`em z One Direction ?? -narzekałam idąc do kuchni.
-Widzimy się jutro ?-spytał Harry.
-Mhm.-kiwnęłam twierdząco głową upijając łyk soku ze szklanki.
-Jesteś na mnie zła?-spytał.
-Jestem zmęczona.-westchnęłam i oparłam się o blat kuchenny. Styles podszedł do mnie i pogładził mnie po ramieniu.
-Idź spać,żebyś była wypoczęta na jutro.-lekko się uśmiechnął.
-No może mnie tak nie wymęczysz,co ?-zaśmiałam się.
-A kto wie...-zaśmiał się.
-Dobranoc.-powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek. Moim oczom ukazał się szeroki uśmiech.
-Dobranoc Kate.-powiedział czule po czym udałam się na górę,do sypialni. Schowałam telefon pod poduszkę i przykryłam się kołdrą. Właśnie chyba tego mi brakowało,tego przepięknego uśmiechu...




Z perspektywy Harry`ego




Moje oczy jeszcze przez chwilę wpatrywały się w miejsce gdzie stała dziewczyna mojego przyjaciela. Lekko się uśmiechnąłem na wspomnienie dotyku jej miękkich ust na moim policzku. W pewnym momencie do kuchni wszedł Niall.
-Co się cieszysz?-spytał i wyjął z lodówki colę.
-Emmm,no wiesz jutro przyjeżdża Caroline.-skłamałem. Niall wypił łyk zimnej cieczy.
-I wszystko jasne.-uśmiechnął się.
-Widziałeś może Kate?-spytał.
-Poszła spać.-odpowiedziałem.
-To dobrze. Słuchaj,większość już mamy przygotowane.-wyszczerzył się Horan.
-Okej,z tego co wiem to jeszcze brakuje balonów i czegoś tam jeszcze...-wybełkotałem.
-Czekaj,pójdę po listę.-powiedział blondyn pobiegł gdzieś na górę a ja usiadłem wygodnie w salonie z chłopakami.Po 5 minutach przyszedł niebieskooki.
-Masz?-spytałem. Chłopak twierdząco pokiwał głową.
-Brakuje balonów,ciasta i przydałaby się jeszcze jakaś dodatkowa rozrywka...-westchnął.
-Ale to już pojutrze...-zauważyłem.
-A co do rozrywki to ja mam pomysł.-uśmiechnął się chytrze Louis.
-A mianowicie?-spytał Niall.
-Niespodzianka,sam to załatwię.-powiedział.
-No okej.-ucieszył się Niall.
-A co do muzyki to mogę pogadać z Pezz.-powiedział Zayn.
-Świetnie.-ucieszyłem się.
-No to ja mogę polecieć jutro po jakieś ciasta i tak dalej.-uśmiechnął sie Liam.
-Super. To ja załatwię ozdoby.-uśmiechnął się Horan.
-Może daj se już spokój. I tak się napracowałeś. Ja to załatwię.-zaproponował Malik.
-A ja mu pomogę.-powiedziałem.
-Dzięki chłopaki.-wdzięcznie się uśmiechnął.
-Spoko.-zaśmiałem się.
-Drobiazg.-dodał Zayn.
-A jak to będzie. Najpierw prezenty czy występy?-spytał Li.
-Wydaje mi się,że prezenty to już indywidualnie..-zamyślił się Nialler.
-Dobra jak już wszystko uzgodnione to ja spadam spać.-wybełkotałem.
-Wydaje mi się,że chyba wszystko.-powiedział Horan.
-To na razie.-pożegnałem się i poszedłem na górę.Wziąłem szybki prysznic i położyłem się do łóżka.Zasnąłem chyba natychmiastowo.



Z perspektywy Niall`a




Pogadałem jeszcze jakieś 30 minut z chłopakami i sam poszedłem do łazienki. Szybko się umyłem i poszedłem do sypialni. Pożyłem się obok mojego aniołka.
-Śpisz?-szepnąłem.
-Nie mogę zasnąć.-mruknęła. Przysunąłem się do niej i przytuliłem od tyłu.
-Mówiłem Ci kiedyś,że jesteś najważniejsza na całym świecie?-wyszeptałem jej do ucha całując ją w okolicy szyi.
-Przestań mnie całować.-powiedziała stanowczo.
-Co?-zdziwiłem się.
-Przestań.Mnie.Całować.-powiedziała z przerwami.
-I tak co niczego nie dojdzie.-dodała.
-Szanuję to,że nie jesteś gotowa.-powiedziałem.
-Albo to Ty nie jesteś dość dobry.-mruknęła.
-To idź na Matt'a. On na pewno zaspokoi twoje potrzeby.-powiedziałem i odwróciłem się na drugi bok,plecami do niej.
-Z pewnością.-powiedziała ziewając.
-I po co się kłócisz?-wybuchłem.
-Oj zamknij się już.-wybełkotała.Odwróciłem się twarzą co dziewczyny. Miała zamknięte oczy. Jest taka śliczna. Tak samo jak śliczna to i wredna. Nie wiem co w nią wstąpiło. Opuszkami palców pogładziłem jej policzek. Katy raptownie otworzyła oczy i lekko się uśmiechnęła.Odwzajemniłem uśmiech. Dziewczyna przysunęła się i wtuliła w moją klatkę piersiową.Ahh,jest taka zmienna. Zachowuję się jakby była w ciąży. Jeszcze tego brakowało...


Z perspektywy Kate



Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno do sypialni. Leniwie otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek - 12.54. Odwróciłam głowę w drugą stronę w celu sprawdzenia czy Niall jeszcze spi i moje oczy napotkały rozleniwionego chłopaka.
-Która godzina?-spytał zachrypniętym głosem.
-Za sześć pierwsza.-powiedziałam.
-A miałem wcześnie wstać...-powiedział i schował twarz w poduszce. Cicho się zaśmiałam.
-Może czas zacząć chodzić wcześnie spać?-zaśmiałam się targając mu włosy.
-Chyba tak..-przeciągnął się. Wstałam z łóżka i poszłam na dół do kuchni.
-Dzień Dobry.-uśmiechnęłam się do wszystkich.
-Hej,jak się spało?-zapytał Liam. W tym momencie wszedł Niall.
-Bardzo dobrze.-uśmiechnęłam się.
-Uuu czyżby coś ten tego ?-zaśmiał się Louis.
-Nie.-powiedziałam krótko
-Ojej. Niedysponowana?-zażartował na co się zaśmiałam.
-Nie jestem dość dobry.-powiedział śmiertelnie poważnie Niall na co wywróciłam oczami.Chłopcy zrobili przestraszoną minę i rozeszli się każdy w inną stronę. No,oprócz Harry'ego.
-Jesteście  niemożliwi.-zaśmiał się Harry robiąc kanapki.
-To ona !-krzyknął Horan na co pokazałam mu język.
-Ej Kate może idź się ubierz, a ja zrobię Ci śniadanie.-powiedział Hazz.
-Toż spokojnie jeszcze nie zamykają sklepów.-powiedziałam.
-Wybieracie się gdzieś?-wtrącił Niall.
-Yhym.-pokiwałam twierdząco głową.Niall i Harry wymienili porozumiewawczo spojrzenia.



Czytasz = komentujesz

sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 9 "Bądź gotowy na spotkanie braku gotowości."

 Bądź go­towy na spot­ka­nie bra­ku gotowości.




Zmęczony tym wszystkim opadłem na łóżko.Lekko przymknąłem powieki.Zastanawia mnie parę rzeczy... Jak chłopcy zareagują,że przyprowadzam do domu jakaś dziewczynę i to w dodatku nie na jedną noc a na dłuższy okres. Najbardziej jednak ciekawi mnie reakcja Kate na Caroline. Polubią się? Chyba będą musiały. Boże Styles,w co ty się pakujesz? To jest dość idiotyczne,że niedawno nie widziałem świata za Brown a teraz kręcę już z inną. Jestem żałosny,prawda? Doskonale wiem,że tak. A mimo to nadal w to brnę.No,no brawo Harry ciekawe ile osób tym zranisz. Bo jestem pewien,że na kimś z pewnością to się odbije.

Z perspektywy Niall`a


Uliczne latarnie oświetlały nam drogę.Coraz patrzyłem na jej twarz i na nasze splecione palce.Mam ogromne szczęście,prawda?Czasami tak sobie myślę,co ja bym bez niej zrobił. Co bym zrobił jakby jej zabrakło?
Na szczęście nie muszę się o to martwić.
-Słuchasz mnie?-zapytała w końcu Kate.
-Em,tak,tak. I co było dalej?-spróbowałem się zaangażować w rozmowę.
-No nic,to już koniec.-zaśmiała się.
-Dobra,nie ważne. -dodała po chwili i wtuliła głowę w moje ramię.
-Usiądziemy gdzieś?-zapytałem rozglądając się dookoła. Byliśmy w parku.
-Mhm.-mruknęła i usiadła po turecku na trawie.
-Kochanie?-spytałem.
-Tak?
-Wiesz co mnie ostatnio zastanawia?-zapytałem.
-Co?
-Co by było gdybyś mnie zostawiła...
-Byłoby tak samo,może tylko trochę smutno.-pocałowała mnie w policzek i wtuliła głowę w moją klatkę piersiową.
-Trochę? Dziewczyno,oszalałbym. -zaśmiałem się.
-Już oszalałeś.-również się zaśmiała. Na jej słowa pisnąłem niegłośne "ej" i dźgnąłem ją w bok. Dziewczyna odruchowo podskoczyła.
-Niall ? -spytała po 10 minutach ciszy. Cisza była przyjemna,nie przeszkadzała nam.Lecz jeszcze przyjemniej jest usłyszeć jej piękny głos.
-Hm? -wysłałem jej pytające spojrzenie.
-Pamiętasz naszą rozmowę tuż po tym jak wróciłeś z trasy?-spytała. To dosyć trudne pytanie.Co mam odpowiedzieć,że nie pamiętam? Nie chcę kłamać.Z drugiej strony głupio mi nadal za moje zachowanie wtedy.Przytaknąłem.
 -Cały świat mi się wtedy rozsypał.-wyznała.
-Katy, ja przepraszam.Wiem,że zachowałem się wtedy jak skończony idiota,ale bardzo Cie kocham.-pogłaskałem ją po plecach.
-Wtedy myślałam,że kochasz inną.-powiedziała.
-Jaką inną,skarbie? Inne dziewczyny mnie nie obchodzą. Ty jesteś moim światem,to ty jesteś najważniejsza.
-Trzymam Cie za słowo.-zaśmiała się cicho.
-A może by tak "też cie kocham"?-zrobiłem urażoną minę.
-Przecież wiesz.-lekko musnęła moje usta.
-Ej,co byś zrobiła gdybyś przyłapała mnie z Harry'm w łóżku?-wypaliłem nagle.
-Niall brałeś coś?-zaśmiała się.
-Spadaj.-odwzajemniłem gest.
-No nie wiem,wyprowadziłabym się. -zaczęła się śmiać. Nagle zadzwonił jej telefon.
-Halo?-odebrała.
-W parku.
-Tak,spokojnie.
-Niedługo,nie denerwuj się.
-Gdzie Ty widzisz problem?
-Chyba jestem na tyle odpowiedzialna,żeby się nie zgubić.
-No przyznaj się,piłeś coś?
-Pierdolisz,i wyobraź sobie,że nie jestem sama.
-Jest.
-Jest,dobrze wiesz.
-Dzwonisz do mnie po to,żeby się kłócić idioto?
-No dobrze,a ja ci mówię,że jestem już dużą dziewczynką.
-Nie,to ty jesteś beznadziejny.
-Niby czego?
-Przestań mi matkować,jak wrócę to będę.Na razie.-powiedziała szorstko i schowała telefon do kieszeni.
-Wszystko okej?-spytałem.
-Ci idioci próbują mnie ustawiać,po moim trupie.-westchnęła i odchyliła głowę do tyłu.Przymknęła powieki.
-Mogłabyś od razu mówić o co chodzi? To nam ułatwi życie.-wybełkotałem.
-Larry pierdolony.-położyła się na trawie.
-Nie bluźnij.-pouczyłem ją.
-Mogę robić co chcę.-warknęła.Nic nie odpowiedziałem. Po co wzburzać kłótnie? Leżeliśmy patrząc w gwiazdy już dobre 20 minut. W pewnej chwili poczułem jej drobne ciało blisko mojego.Znacznie bliżej,niż jesteście to sobie w stanie wyobrazić.
-Przytul.-szepnęła. Zrobiłem co prosiła z wielką przyjemnością. Gdy moje ramiona oplatały jej ciało poczułem zimny dreszcz. Natychmiast zdjąłem bluzę i nałożyłam Katy.
-Dziękuję.-uśmiechnęła się.
-Następnym razem mów jak Ci zimno.-pokiwałem z niezadowoleniem głową.
-Chodźmy już.-przerwała  i wstała z trawy.Mi się wydaje czy ona coraz częściej zachowuję się dziwnie?
Dziewczyna znacząco odchrząknęła i splotła nasze palce. Lekko się do niej uśmiechnąłem.Dziewczyna odwzajemniła gest.
-Jakoś ostatnio spędzamy coraz mnie czasu ze sobą.-powiedziała.
-Mam ważne sprawy do załatwienia,niedługo to się zmieni.-pocałowałem jej policzek.
-Niall?-spytała.
-Tak?
-Dlaczego zawsze wszystko jest ważniejsze ode mnie?-zapytała rumieniąc się.
-Nie jest,Ty jesteś najważniejsza.To co przygotowuję ma pewien związek z Tobą.-przyznałem się.
-Nie lubię niespodzianek,przecież wiesz.-westchnęła. Tylko przewróciłem oczami. Doskonale wiem,że je lubi.Każdy je przecież lubi,no halo? Mam nadzieję,że akurat to też  się jej spodoba.
Do domu doszliśmy w jakieś 15 minut.Od razu gdy minęliśmy drzwi wejściowe wyszedł Louis.
-Ty jesteś normalna?-warknął do Kate.
-W przeciwieństwie do Ciebie jestem.-przewróciła oczami.
-Chodź,ktoś musi Ci  w końcu przemówić do rozumu.-wybełkotał.
-O co Ci chodzi Louis??-spytałem przytulając swoją dziewczynę od tyłu.
-To sprawa między nią a mną. To raczysz ruszyć swoje szanowne cztery litery i pójść ze mną na górę,księżniczko?-zwrócił się do Brown.
-A może tak grzeczniej ?-warknąłem do Louis`a.
-Dobra daj spokój.-powiedziała do mnie Katy i poszła z przyjacielem na górę. Ja natomiast udałem się do salonu.


Z perspektywy Katy


-To co chcesz?-mruknęłam po wejściu do jego pokoju.
-Naprawdę jesteś taka tępa?-spytał.
-Może troszkę szacunku Tomlinson?-warknęłam, na co chłopak prychnął.
-Jak możesz być taką idiotką i tego nie zauważać ?!-krzyknął.
-Czego?!-krzyknęłam.
-Harry Cie kocha...-szepnął,na co wybuchnęłam głośnym śmiechem.
-Jesteś nienormalny,daj mi spokój.-zaśmiałam się i ruszyłam w kierunku drzwi.
-Mówię prawdę.-złapał mnie za nadgarstek.
-Yhym,jasne.-prychnęłam i wyszłam z jego pokoju. On się serio jakiś nienormalny. Gdyby Harry mnie kochał to by mi sam o tym powiedział. Aha,i nie zapominajmy o tym,że ma dziewczynę.Co ten Lou sobie nawymyślał?-zastanawiałam się wchodząc do salonu.
-Oglądamy coś?-spytałam siadając obok Zayn'a na podłodze.
-Nie ma nic ciekawego.-odpowiedział Liam. Głośno westchnęłam.
-Skoro jesteśmy tu wszyscy to chyba odpowiedni moment,żebym Wam coś powiedział...-zaczął nieśmiało Harry.
-No to wal.-zaśmiał się Louis.
-Z góry Was przepraszam,że nikogo nie uprzedziłem,nie pytałem o zgodę i tak dalej...-mówił.
-Do sedna Harry...-ponaglił Liam.
-Zaprosiłem do nas moją dziewczynę na jakiś czas...-dokończył Styles.
-Masz dziewczynę ?!-wszyscy krzyknęli chórem,oprócz mnie.
-Taak.-zaśmiał się.
-Opowiadaj.-powiedział podekscytowany Liam.
-A co tu mówić... Ma na imię Caroline,jest z Polski, w moim wieku.-wyliczał loczek.
-Szalejesz stary. A masz jej jakieś zdjęcie?-zapytał Niall.
-Patrzcie.-powiedział i pokazał na telefonie zdjęcie Caroline.
-Niezła..-przyznał Louis.
-Ładna.-powiedzieli zgodnie Zayn i Liam.
-A Ci Niall?-spytał Hazz. Horan popatrzył to na mnie to na chłopaków i znowu na mnie.
-Yyy,taka sobie...-powiedział na co się wszyscy zaśmialiśmy.
-Przecież Cie nie zjem jak przyznasz,że jest ładna.-zaśmiałam się.
-No dobra,może trochę...-powiedział nieśmiało Niall.
-To kiedy do nas wpada? I właściwie to na ile?-spytał Zayn.
-Jutro.Myślałem,że może gdzieś tak na miesiąc...-przyznał Styles.
-Nie ma problemu.-przyznali chłopcy.
-Mam nadzieję,że Ci też nie będzie zbytnio przeszkadzać,Katy.-powiedział lokser.
-Nie,nie.-uśmiechnęłam się
-Dobra chłopaki,uciekam do łóżka.-powiedziałam i wstałam z kanapy.
-Dobranoc.-odpowiedzieli po czym weszłam na górę. Od razu  udałam się do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Niestety zapomniałam wziąć coś do spania,więc zawinęłam się w ręcznik i poszłam do sypialni. Po drodze natknęłam się na Niallera.
-Oho. A gdzie to Ty się wybierasz tak skąpo ubrana,panno Brown?-spytał podchodząc do mnie.
-A tak się składa,że po piżamę panie Horan.-wyjaśniłam po czym wyminęłam go i weszłam do sypialni. Podeszłam do szafki i zaczęłam wyjmować po kolei potrzebne mi rzeczy. Nagle poczułam,że ktoś mnie od tyłu obejmuje a po chwili kołysze na boki.
-Daj mi się ubrać,skarbie.-powiedziałam.
-A co będzie jak się ubierzesz?-spytał całując mnie po szyi.
-Będę ubrana?-zaśmiałam się.
-Nie o to mi chodziło.-przegryzł lekko dolną wargę i miział mnie po obojczyku.
-Nie wiem co ma pan na myśli panie Horan.-powiedziałam prowokująco. Niall obrócił mnie tak,że teraz stykaliśmy się czołami i powiedział:
-Chyba jednak wiesz...-łobuzersko się uśmiechnął i złączył nasze usta  namiętnym pocałunku. Po chwili się ode mnie odkleił i przejechał dłonią po moim udzie,tym samym oplatając nim swoje biodro. Zaczął składać na moim dekolcie soczyste pocałunki. Delikatnie się od  niego odsunęłam.
-Dlaczego zawsze kończymy na pocałunkach?-spytał nagle.
-Nie jestem gotowa na coś więcej.-przyznałam.
-Czy może raczej to ja nie jestem dość dobry?-spytał i wyszedł trzaskając drzwiami.




Hej.
Dawno mnie tu nie było,jednak mam nadzieję,że nie zapomnieliście o mnie. Jeśli chcesz być informowana o nowym rozdziale  napisz w komentarzu swoją nazwę na Twitterze. :) /Meg


piątek, 20 grudnia 2013

Rozdział 8 "Zazdrość niszczy związki..."

-A więc słucham?-powiedział trochę spokojnie.
-Niall..czy.. czy ty mnie zdradziłeś?-jąkałam się.
-Dziewczyno,o czym ty mówisz?!-zdenerwował się.Właśnie tego się obawiałam.
-Zadałam pytanie.-powiedziałam zachowując zimną krew.
-Nie.To chyba oczywiste,prawda?Co za durne pytanie.-prychnął.
-To co robiłeś z tymi laskami wieczorem?-zapytałam spokojnie.
-Załatwiałem ważne sprawy..-wybełkotał pod nosem.
-Yhy,ważne sprawy.Jasne.-parsknęłam.
-Kate..-ujął moje policzki w dłonie.-Nie zdradziłem Cie i nigdy bym tego nie zrobił.-dokończył.
-Okej.-powiedziałam odwracając od niego wzrok..Teraz to sama nie wiem,czy mu wierzyć czy nie.Niby mówi,że nie i jakbym mu ufała to nie było by żadnego problemu,ale sama nie wiem.
-Wierzysz mi ?-zapytał z nadzieją.
-Tak,tak.
-No chyba jednak nie.-po tych słowach wzruszyłam ramionami.-Nie zdradziłem Cie,ale nie mogę powiedzieć,co z nimi robiłem.Nie teraz..To będzie niespodzianka,ale wiedz,że one nic dla mnie nie znaczą.-powiedział.
-No okej.-powiedziałam."Niespodzianka" jak ja nienawidzę niespodzianek.Pewnie robi coś na moje urodziny,założę się..Ehh,tylko nie to. Wolałabym,żeby każdy o tym zapomniał,to zwykły dzień.Jak każdy inny..Nagle poczułam ciepłe ramiona próbujące otulić moje drobne ciało,od razu się odsunęłam.
-Dlaczego do cholery nie dasz mi się dotknąć ?!-krzyknął.
-Jestem na Ciebie zła.Strasznie zła.-powiedziałam.
-Za co?-spytał jakby nigdy nic.Serio musi rżnąć takiego głupka?
-Jestem Twoją dziewczyną,czy służącą ?
-Jesteś moją dziewczyną...Jesteś moją Katy...-powiedział jakby ciszej.-Przepraszam,obiecuję się poprawić.-westchnął.
-Mam dość ciągłego gotowania Wam i sprzątania Waszego bajzlu,rozumiesz? Mieliście za dobrze. Ale nie martw się,to się już skończyło.-powiedziałam na jednym wdechu.Ku mojemu zdziwieniu do pokoju wszedł Harry.
-Przyniosłem Ci herbatę Katy..-powiedział niewinnie.
-Dzięki Hazz.-uśmiechnęłam się do niego.
-Spoko,moglibyśmy później pogadać ?-zapytał.
-Okej.-powiedziałam,po czym loczek wyszedł zamykając za sobą drzwi.
-Obiecuję,że sie poprawię,słyszysz?Nie wiedziałem,że się tak czujesz..-rzekł.
-Sprzątajcie po sobie po prostu.-powiedziałam.
-Okej.
-Dobra,to ja idę do Hazzy,bo coś chciał.-powiedziałam i ruszyłam w stronę  drzwi.Irlandczyk raptownie złapał mnie za rękę.
-Chciałem Ci jeszcze o coś zapytać..-wybełkotał.
-Tak?
-Czujesz coś do Matta'a albo Harry'ego? No bo kiedyś byliście ze sobą i wiesz..-spytał.
-Niall,głuptasie.-zaśmiałam się i namiętnie pocałowałam mojego chłopaka.Na początku jakby zszokowany,nie oddawał pocałunku.Dopiero za pare chwil wpił się w moje usta z jeszcze większą zachłannością niż ja.Po chwili przerwałam pocałunek i powiedziałam.
-Rozumiem,że ta odpowiedź jest wystarczająco jasna.-uśmiechnęłam się szeroko.Niall przegryzł dolną wargę i twierdząco pokiwał głową..Nie zwlekając już dłużej wyszłam z pomieszczenia i udałam się do pokoju zielonookiego. Delikatnie zapukałam.Kilka sekund po tym usłyszałam niegłośne "proszę".Po usłyszanych słowach weszłam do pokoju.
-Hej.-przywitałam się  i usiadłam obok niego na łóżku.
-Cześć.-uśmiechnął się.
-Chciałeś pogadać.-zauważyłam.
-No bo... Chciałbym się poradzić,bo widzisz,moja dziewczyna przyjeżdża z Polski..-zaczął.
-Masz dziewczynę ?!-przerwałam mu.
-No tak...
-Co się nie chwalisz?! Harry !-krzyknęłam i rzuciłam się  na bruneta.
-A ja wiem...-powiedział odrywając mnie od siebie.
-Szczęścia !-pocałowałam go w policzek,chłopak tylko z grymasem na twarzy odsunął się.Jakby niezadowolony,to trochę dziwne.Nigdy nie miał jakiś pretensji za buziaka w policzek.
-Dzięki.To pomożesz mi?-zapytał.
-Jasne,mów o co chodzi.-zainteresowałam się.
-Chciałbym kupić jakiś pierścionek czy coś.Doradzisz mi ? -zapytał z nadzieją w głosie.
-Yhym,no jasne.-ucieszyłam się.
-Super,dzięki.To może jutro? -zaproponował.
-Hm..Jutro,no okej.-pokiwałam twierdząco głową próbując zakryć łzy.
-Ej,co to za łezki Kate?-przytulił mnie.
-Cieszę się,że masz dziewczynę. Tak bardzo pragnę Twojego szczęścia.-uśmiechnęłam się przez płacz.Jestem taka szczęśliwa ! On,to on jest szczęśliwy !
-Ja Twojego również.To co,o 14 Ci pasuje?-spytał.
-Okej.
-Tylko nikomu nie mów.-poprosił.
-Uhum.-uśmiechnęłam się.
-Świetnie,to jesteśmy umówieni. A teraz sorry,ale muszę coś zrobić..-powiedział lekko pchając mnie w stronę drzwi. Serio Harry ? Serio?
-Spoko. Do zobaczenia.-opuściłam jego pokój po czym poszłam do swojego. Siedział w nim Niall wygodnie usadowiony na łóżku z laptopem. Nawet na mnie nie spojrzał.Postanowiłam przysiąść się do niego.
-Niall?-zapytałam. Odczekałam chwilę po czym powtórzyłam próbę nawiązania z nim rozmowy. Niestety zero  reakcji. Zakryłam dłonią monitor i powiedziałam:
-Horan.-podniósł na mnie swój wzrok.
-Płakałaś? -na jego twarzy malowała się troska.
-Nie. To znaczy tak,ale nie ważne. Jesteś na mnie zły?-zapytałam.
-Trochę...-przyznał.
-Za co?-spytałam z lekkim zdziwieniem. Po chwili zauważyłam jak zaczyna bawić się palcami. To takie fascynujące zajęcie,prawda skarbie?
-Za to,że latasz ode mnie od Harry'ego...-stwierdził.
-Nie rozumiem ?
-Jesteś pewna,że mnie kochasz? Nie dasz się przytulić,ale do Hazzusia to lecisz jak nie wiem co.-powiedział przez zęby.
-Tak,jestem pewna.Co się z Tobą dzieje? Byłam na Ciebie zła po prostu.-wyjaśniłam. Niall przez dłuższą chwilę nic nie mówił. Wzięłam jego twarz w dłonie i kciukiem prawej ręki pogładziłam go po policzku.
-Kochanie,jesteś zazdrosny?-zapytałam z zadziornym uśmiechem.Chłopak natychmiast zabrał z siebie moje ręce i nerwowo przeczesał włosy.
-To nie jest śmieszne.-powiedział jak najbardziej poważnie.
-Czyli tak.-zaśmiałam się cicho.
-Naprawdę nie wiem co Cie tak śmieszy.-zakpił ze mnie.
-Oj,blondasku Ty mój.-poczochrałam go po włosach. Niebieskooki lekko się zaśmiał.
-Nie bądź zazdrosny.-powiedziałam ciepło,przysuwając się do niego. Chłopak złapał mnie na tyle niefortunnie, że wylądowałam mu na kolanach.Hm,niefortunnie to dobre określenie? Jest całkiem przyjemnie.
-Łatwo powiedzieć. Harry i Matt na Ciebie lecą a Ty nic sobie z tego nie robisz.-powiedział ze smutną miną.
-Proszę Cie,nie przesadzaj.
-Mówię jak jest. Ja po prostu nie chcę Cie stracić...-powiedział cichutko.
-Nie stracisz.-pocałowałam go w nos. Kąciki ust Niall'a uniosły się do góry.Bez zastanowienia mogę przyznać,że to najpiękniejszy widok.
-To co porobimy?-zaczęłam jakoś temat. Przez chwilę poczułam,że mogę się zatopić w tych jego oczach.Hipnotyzujesz,słońce.
-Może jakiś film?-zaproponował.
-Wątpię,żebyśmy dopchali się do telewizora.-skrzywiłam się lekko.
-Chociaż nie widzę przeszkód w oglądaniu czegoś w piątkę.-dodałam.
-Kochanie,prawie w ogóle nie mamy chwili dla siebie.Tylko dla siebie...-wymruczał.
-No to nie wiem...-poddałam się.
-Co powiesz na romantyczny spacer a potem wspólne oglądanie?-zaproponował.
-Jasne!-ucieszyłam się.
-No chodź.-powiedział  i pociągnął mnie w stronę schodów. Zeszliśmy na dół gdzie wszyscy oglądali jakiś film. Liam -jako król pilota siedział na środku kanapy,po boku Lou. A Hazz i Malik na podłodze.
-Ej,chłopaki? - Niall próbował zwrócić ich uwagę gdy już znaleźliśmy się w salonie.
-Nom?-spytał Zayn.
-Obejrzymy jakiś film niedługo?
-Ok.-odparł oschle.
-Zayn,co za entuzjazm. Nie szalej tak,bo się spocisz.-zażartowałam po czym Lou i Horan zachichotali.
-Cicho,oglądam.-machnął ręką.Niegłośno westchnęłam i poszłam nałożyć buty,Niall zrobił to samo po czym opuściliśmy mieszkanie.


Z perspektywy Harry'ego 


Po 15 minutach gniecenia się z Malik'iem na podłodze poszedłem do swojego pokoju. Walnąłem się na łóżko. Sięgnąłem po lapka i włączyłem Skype. Już po 10 minutach widziałem moją księżniczkę na ekranie.
-Hej. -przywitała się.
-Hej kochanie.-powiedziałem najcieplej jak tylko umiałem.
-Co tam?-zapytała.
-Ogólnie to nie jest źle. Po za tym,że tęsknie.-powiedziałem.
-Ja też tęsknie skarbie.-powiedziała czule.
-Kiedy przyjeżdżasz?-zaciekawiłem się.
-Myślałam,że może po jutrze? 
-Świetnie ! Już nie mogę się doczekać !-ucieszyłem się na co Caroline się lekko zaśmiała.
-Tylko czy aby chłopcy i Kate nie mają nic przeciwko...?-zapytała niepwenie. 
-Jasne,że nie.-odpowiedziałem szybko. Tak w ogóle to się jeszcze ich o to nie pytałem,ale szczegół.
-To super. To będzie najcudowniejszy tydzień mojego życia.-wyznała z uśmiechem.
-Tydzień?!-zdziwiłem się.
-No tydzień. -powtórzyła ze śmiechem.
-Dlaczego tak krótko ?-odparłem smutnie.
-No a ile Ty byś chciał,żebym Wam na głowie siedziała?
-No ja myślałem,że się na dłużej wprowadzisz. Co najmniej na miesiąc.-przyznałem.
-Haha,Harry. Zlituj się.-zaśmiała się. 
-No co?
-Nie wytrzymasz tyle ze mną.-ponownie jej kąciki ust uniosły się ku górze. Jej uśmiech jest per-fect.
-No,ale proszę Cie myszko.-powiedziałem pieszczotliwie. 
-Zobaczymy jak to będzie.-westchnęła. 
-Muszę już kończyć.-dodała.
- Tak szybko..-zasmuciłem się
-Przepraszam skarbie. Pogadamy jutro? 
-Jasne.-uśmiechnąłem się,po czym na jej twarzy również zagościł uśmiech.
-Do zobaczenia.-powiedziała. Pomachałem jej i chciałem wyłączyć kamerkę.
-Harry !-krzyknęła. -Poczekaj.-dodała.
-Tak?
-Kocham Cie.-szepnęła.
-Ja Cie też.-wysłałem jej buziaka po czym oboje się rozłączyliśmy. 
Zmęczony tym wszystkim opadłem na łóżko.


                                                                                                



Zazdrość niszczy związki...



Zastanawia Was cytat? 
Kto wie,co może się jeszcze wydarzyć?
Ktoś się czegoś spodziewa?
Czy zazdrość zniszczy związek
Katy  i Niall`a 
czy
Caroline i Harry`ego ?





DEDYKUJĘ TEN ROZDZIAŁ DLA 



Dziękuję za wsparcie kochanie.



czwartek, 17 października 2013

Rozdział 7 "Czasami kochają nas dwie różne osoby,ale ty musisz wybrać tylko jedną."

Zastanawiam się co on tak naprawdę czuje. Czy mnie kocha czy nie. A może po prostu leci sobie w kulki ze mną. Może mieć miliony innych dziewczyn ale nie. On musi chcieć złamać akurat moje serce... Tak?Jak sobie na to zasłużyłam... A tak,taak.. Zraniłam Hazze,rozgotowałam ziemniaki i popełniłam jeszcze masę innych błędów. Chociaż nie wiem czy porównywanie zranienia Harry'ego z rozgotowaniem ziemniaków jest w porządku. Hah,kolejny błąd do kolekcji. Jestem pewna,że popełnie całe ich mnóstwo.Tych mniejszych jak i tych większych.No ale kurde chyba nikt nie jest doskonały,prawda?Myślę,że nikt nie jest doskonały a mam za złe ten wieczór Horan'owi.Nie wiem.. Być może mnie zdradził.To by wyjaśniało piski tych lasek w tle.Ale z drugiej strony powinnam mu ufać. No właśnie "ufać".Pojawia się pytanie : Czy mu w ogóle ufam? No bo gdyby tak było nie martwiłam bym się o to.Nie martwiłabym się,czy mnie zdradził.Jednak jest tak,że się martwię.Bardzo. Wiem,że nie powinnam,że muszę mu zaufać,że na tym polega związek...Ale nie potrafię. Hm.. nie potrafię,czy nie chcę?.Tak, to też dobre pytanie.Chyba boję się tego,że zostanę sama..Dobrze,wiem ,że tak nie będzie,bo mam chłopców..To chyba taka podświadomość.. Tak,"chłopców" . W tym Harry'ego. Czasami czuję,że on jest najważniejszy.Wtedy zapominam  o Niall'u i o tym co razem przeszliśmy.Były wzloty i upatki,ale jakoś dawaliśmy radę.. Jednak z Harry'm nigdy nie przeżyłam takiego upatku.Może dlatego myślę,że z nim byłoby mi o wiele lepiej,niż z Niall'em.Eh,przecież nie wolno mi tak myśleć.. Kocham Niall'a. Kocham jego i tylko jego. Nieee,stop ! Co ja właściwie robię?!Próbuję sobie to tylko wmówić.No fakt,kocham Niall'a. Tak bardzo..Przypomina mi się to jak za nim tęskniłam.Ta cała trasa.Potem nasza kłótnia.A kto mnie wtedy pocieszał to chyba wiadomo..I tu teraz nie wiem..Chyba do niego również coś czuję..Niby jest moim przyjacielem i tak dalej,ale coraz częściej zaczynam myśleć o nim jak o chłopaku. No,bo tak w rezultacie to on jest chłopakiem,ale miałam na myśli coś innego.Chociaż może być tak,że to tylko mi się tak zdaje,że coś do niego czuję.. Doskonale wiem,że mu się podobam. I to mnie chyba najbardziej w tym wszystkim kręci. A nie powinno. Powinnam się trzymać Niall'a i próbować za wszelką cenę być z nim szczęśliwa. A co robię ? Szukam tylko jakichkolwiek argumentów,żeby dać sobie spokój,odpuścić.A jestem świadoma tego co się po tym stanie..Nie dość,że zranię jego to i siebie.. No,bo co.. nie będę niby żałować zerwania?Jasne,że będę.Jeju,kocham go,jestem z nim..Coś się powoli komplikuje i ja chyba już automatycznie nastawiam się na najgorsze.Jestem głupia.Zamiast myśleć optymistycznie to ja od razu zakładam,że mnie zdradził i w ogóle.A może to taki pretekst,żeby przyznać samej przed sobą,że moje serce nie należy tylko do niego?Że bardzo zależy mi na Harry'm? Nie! Nie chcę się do tego przyznawać. Po prostu nie chcę. A gdyby  tak okazało się,że Niall kocha mnie i Demi.. Swoją najlepszą przyjaciółkę..Nie zaakceptowałabym tego.Nie umiałabym a z resztą nawet nie chciała..Czułabym się strasznie ze świadomością,że mój chłopak może być też jej chłopakiem.To zdecydowanie nie do zniesienia.Jestem pewna,że Niall czułby tak samo..Boże,o czym ja myślę.. Jestem zdecydowanie nie w porządku.Nie mogę tak myśleć..No tak, kocham Hazze,ale jako przyajciela.Po prostu pomógł mi bardzo i jestem mu wdzięczna. Tak,to chyba to. Mam nadzieję.No bo jakim świństwem byłoby czuć coś do ich obu. Jestem żałosna.. Żałosna,żałosna,żałosna.Najwyższy czas się w końcu otrząsnać.Tyle czasu marzyłam,żeby być z Niall'em..Jeszcze przed  ich tą trasą dałabym wszystko,żeby było tak jak jest teraz...Nie zmarnuję tego...Nie mogę..Dobra,może zamiast zamartwiać się powinnam cokolwiek w domu zrobić?Brawo Kate,doskonały pomysł.-prychnęłam do siebie i wstałam z łóżka.Zerknęłam na zegarek.Wskazywał 12.37. No,no pięknie.Następnym razem jak Niall'erek zechce sobie poleżeć niech sam to robi..Mógł mnie chociaż obudzić. Mądry,sam wstał a mnie obudzić to już nie łaska?-mamrotałam pod nosem biorąc ciuchy.Już najwyższy czas,żeby pójść się w końcu umyć.Wzięłam szybki prysznic.Potem się ekspresowo ubrałam,umyłam twarz jak i zęby.Umyłam głowę,więc sięgnęłam po suszarkę.Starałam się to zrobić dosyć sprawnie.I tak za dużo dnia zmarnowałam na spanie.. Po skończonych czynnościach spojrzałam w lustro.Źle nie jest. Lekko się uśmiechnęłam i wyszłam z łazienki.Zeszłam na dół do kuchni.To co zobaczyłam wprawiło mnie w osłupienie. Wszędzie,dosłownie wszędzie zostawili bajzel.Nie wiem,oni sobie wyobrażają,że jestem ich sprzątaczką?!Ha,dobre. Najwyraźniej się mylą.. Nagle moją uwagę od tego burdelu przykół dźwięk mojej komórki. Pobiegłam po schodach do sypialni i wyciągnęłam telefon spod poduszku.Dostałam sms'a:
Od : Niall

Hej kochanie.Mam nadzieję,że wstałaś.Co robisz? ;)

Odpisałam :

Do : Niall

Hej,właśnie niedawno wstałam.Mogłeś mnie obudzić.Zaraz wychodzę po jakieś zakupy do domu.

Od : Niall

Akurat skończyliśmy,więc podjadę do sklepu i pomogę Ci.Idziesz tam gdzie zwykle?Jak tak to nie zapomnij mi kupić piwa.Dzięki kicia.

Na to nic nie odpisałam. Pić piwo to jest komu a posprzątać po sobie to nie ma? Pff,no jasne.Ale ja tego sprzątać nie zamierzam. Jak przyjdą sami to zrobią.Pościeliłam łóżko i poszłam nałóżyć buty.Szybkim ruchem zgarnęłam portwel i klucze.Zamykając drzwi rzuciłam ostatnie spojrzenie temu co oni narobili.W sumie to przed ostatnie,bo jeszcze będę musiała wrócić..A znając życie to nie zdążą do tego czasu posprzątać..Nie patrząc już dłużej na ten bałagan zamknęłam drzwi i przekręciłam klucz w zamku.Sprawdziłam czy dobrze zamknęłam po czym energicznym krokiem zaczęłam iść w kierunku sklepu.Po dotarciu do celu udałam się najpierw do nabiału.Wrzóciłam do koszyka mleko,twaróg i kilka czekoladowych serków. Lou bardzo je lubi.. Następnie poszłam po pieczywo,w koszyku wylądowało kilka bułek oraz chleb.Spojrzałam na wybrane przeze mnie produkty i zastanawiałam się czego mi jeszcze brakuje...Nagle poczułam męskie dłonie na biodrach.Obruciłam się i spostrzegłam twarz Horan'a. Próbował mnie pocałować,ale nastychmiast się odsunęłam.Nie mam na to ochoty..
-Wszystko w porządku?-zapytał.
-No..Mniej więcej.-powiedziałam i ruszyłam po picie.Sięgnęłam po sok bananowy.
-Nie lubię tego.Weź ten.-powiedział Niall podając mi pomarańczowy sok.
-Ale ja lubię.Jak chcesz pomarańczowy to sobie kup.-wycedziłam i poszłam do kasy.Zakupione produkty włożyłam do torby na zakupy.Zaczęłam się kierować ku wyjściu. Niall wziął ode mnie zakupy,a drugą ręką próbował spleść nasze palce.Szybko włożyłam rękę do kieszeni. Blondyn tylko przewrócił oczami.Poszliśmy na parking.Tam stali chłopcy.Jakby nie mogli pójść do domu.Dobra,nie ważne.Tylko jak podeszliśmy bliżej Liam i Zayn rzucili się w naszym kierunku. Najpierw przytulił mnie Zayn potem Liam.
-Co tam ? -zapytał Zayn.
-W sumie to nic ciekawego.A u Was?-uśmiechnęłam się do chłopców.
-Świetnie.Za godzinę jestem umówiony z Parrie.-pochwalił się Malik.
-Wieczorem idę na występ Dan,więc  jest dobrze.-uśmiechnął się Li.
-Ooo chłopcy,to ekstra ! -powiedziałam z entuzjazmem.
-A Ty Niall? Co tam?-szturchnął go Liam.
-Nie licząc tego,że moja dziewczyna się na mnie obraziła to jest okej.-westchnął patrząc na mnie.Nic nie powiedziałam.Zdążyliśmy już dojść do samochodu. W środku siedzieli Lou i Harry. Loczek jakiś taki przygnębiony a Lou jakby go pocieszał? Nie wiem.
-Hej chłopcy.-przywitałam się beznamiętnie.Nadal jestem zła za ten śmietnik u nas w domu.
-Katy..-powiedział Harry tuląc mnie do swojej klatki piersiowej.Ucałował mówj policzek i powiedział "cześć" . Takim miękkim głosem.Niall obdażył go ostrzegawczym spojrzeniem,a ten od razu się ode mnie odkleił.
-Hej mała.-powiedział Louis.Uśmiechnęłam się do niego. W drodze do domu siedziałam cicho.Raczej nie miałam zbyt dużo do powiedzenia jak na razie.Chłopcy zacięcie o czymś dyskutowali.Oprócz Niall'a.Siedział jakiś obażony.Na szczęście już dojechaliśmy i nie musiałam znosić tej atmosfery między nami.Zgrabnie wyskoczyłam z auta.Wzięłam zakupy i poszłam pod dom.Wyjęłam z kieszeni klucz i otworzyłam drzwi po czym weszłam do kuchni.Położyłam torbę z zakupami na blacie i weszli chłopcy.
-O Boże..-zdziwił się Liam.Obserwowałam reakcję pozostałych.
-Wooow.Niezły bajzel..-rozejrzał się dookoła Zayn.
-Kate,mogłaś to posprzątać..-powiedział Lou.Eee.. nie przesłyszałam się przypadkiem!?
-No właśnie.-przyznał Horan.Czyli jednak się nie przesłyszałam.
-Słucham?Ja mam to sprzątać ?!Ciekawe z jakiej racji niby.Nie ja tak nabałaganiłam,tylko Wy.-powiedziałam.
-Posprzątaj to lepiej,a nie się kłócisz.-wycedził Louis.
-Nie.Mam tego dość. Nie jestem waszą służącą.Non stop Wam sprzątam i gotuję a czy kiedykolwiek któryś z was mi podziękował? Nie.-powiedziałam idąc po schodach.Jedyne czego teraz pragnę to zamnkąć sie w pokoju.
-Ej,chłopaki to było świńskie.-zauważył Harry.
-Strasznie chamsko się zachowaliście wobec niej.Mogliście po sobie posprzątać i nie robić dramy.Katy ma racje.-powiedział Zayn.
-A szczególnie ty, Niall.-rzekł Liam.Ojej,chłopcy mnie bronią..Zamiast tego mogliby sprzątać po sobie.Dalej nie słyszałam rozmowy,weszłam do swojego starego pokoju.Urzędowałam tam,gdy jeszcze nie byłam z Niall'em.Teraz mamy razem sypialnie,ale czasem tu przesiaduję.Usiadłam na łóżku i wzięłam laptowa z szafki.Zalogowałam się na Facebooka,Twittera.. Przywitałam się na tt tweetem typu "Hej,co tam ? :)".Następnie zaczęłam przeglądać powiadomienia na fb. Moi znajomi skomentowali jakiś post.Bla,bla,bla. Miałam też jedną wiadomość. Postanowiłam sprawdzić. Okazało się,że jest od Matt'a..Boożee..Jak dawno nie rozmawialiśmy ani nic.Szmat czasu.. To co przeczytałam spowodowało,że zakręciła mi się łza w oku :

Hej słońce.Mam nadzieję,że jeszcze o mnie nie zapomniałaś ;) Stęskniłem się za Tobą.Minęło tyle czasu... I chciałem Ci powiedzieć,że wracam do Londynu.Mam nadzieje,że będzie jak dawniej. : )
Odpisałam :

Heeej.Ja też się stęskniłam.Nawet nie wiesz jak bardzo.Przepraszam,że się tyle czasu nie odzywałam :x  Oojej to super.Kiedy? Mam nadzieję,że się niedługo zobaczymy. ;*

Za chwilę mi odpisał :

W rezultacie to już jestem.Wczoraj wysłałem Ci tamtą wiadomość.Może miałabyś ochotę się teraz ze mną spotkać ?

Odpisałam :

Jasne,że Tak. Jeszcze się pytasz? To może za jakieś 15 minut.Poasuje Ci?

Odpisał :

Okej,to wpadnę po Ciebie. Do zobaczenia. ^ ^

Na to nic nie odpisałam,bo go już nie było. Jezu,jak ja się cieszę ,że wreszcie się zobaczymy ! Szybko pobiegłam do sypialnii. Po drodzę niechcący staranowałam Lou,ale mam to gdzieś.Ważnę,że wreszcie sie zobaczę z Matt'em!! Postanowiłam sie przebrać. Wyciągnęłam białe rurki w czarne gwiazdki. Białą koszulkę z napiem " Fuck Love " i czarną bejzbolówkę. Szybko nałożyłam wybrane rzeczy.Pobiegłam do łazienki w celu umalowania się.Wyjęlam z kosmetyczki tusz i eliner.Starannie namalowałam sobie kreski po czym użyłam tuszu do rzęs. Spojrzałam w lustro. Muszę przyznać,że jak na tyle czasu to wyszło całkiem ładnie.Schowałam kosmetyki spowrotem na miejsce i wyszłam z pomieszczenia. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam na dół. Niall właśnie otworzył drzwi dla Matt'a. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam biec w jego kierunku.Kiedy go już prawie zmiotłam z powierzchni Ziemi mocno mnie przytulił. Odwzajemniłam gest. Tak bardzo mi go brakowało.
-Ślicznie wyglądasz.-powiedział Miler  a ja poczułam,że się rumienię.Wolałam uniknąć komentowania tego,więc nałożyłam buty i powiedziałam spokojnie.
-Niall,wychodzę.
-Kiedy będziesz?-podszedł do mnie.
-Nie wiem.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Baw się dobrze.-powiedział i pocałował mnie w usta.Brakowało mi tego..A z resztą mam dość tych fochów.
-Dzięki,pa.-uśmiechnęłam sie do blondynka i zamknęłam za sobą drzwi.Wyszliśmy na ulicę.
-Może nie od tego powinna się zacząć nasza rozmowa,ale jesteście ze sobą?-zapytał nieśmiało Matt.
-Taak.A jak tam z Twoją dziewczyną ? Jak ona się nazywała..Karolina?-uśmiechnęłam się.
-Tak,Karolina.Ale nie jesteśmy już razem.-powiedział.
-A tak w ogóle to gdzie chcesz iść królewno ?-zmienił temat.
-A ja wiem.Może pójdziemy do parku?-zaproponowałam.
-Okej.-zgodził się.
-A wracając do tematu to co się stało?-zapytałam niepwenie.
-No bo widzisz...-powiedział obejmując mnie ramieniem. -zerwałem z nią. -dokończył  krótko.
-Przykro mi..-pocałowałam go w policzek.
-Ale nie przejmuj się,będą inne.-próbowałam go jakoś pocieszyć.Współczuje mu.Pewnie czuje się strasznie..A wydawało się,że byli tacy szczęśliwi ze sobą..
-Nie przejmuję się.Karolina... ona.. To jakaś wariatka,mówię Ci.-roześmiał się.
-Dlaczego?-zapytałam radośnie.
-Ona ma jakąś schizę..Ciągle mnie kontrolowała i zakazywała pisać z Tobą.W ogóle nie miałem mieć prawa jakiś koleżanek a tym bardziej kolegów.-powiedział równie radośnie co ja.
-Kolegów? Co ? Eeej,Matt.Czy ja o czymś nie wiem?-zaśmiałam się.
-Hahaha.Uparcie twierdziła,że jestem gejem.
-Hahaha Boże.Rzeczywiście laska ma schizę..-przyznałam śmiejąc się.Po 15 minutach rozmawiania w sumie o niczym doszliśmy do parku.Zajęliśmy jedną z ławek.
-Opowiadaj co tam u Ciebie.Jak z Niall'em?-odezwał się.
-Teraz to tak średnio..Ale wcześniej było całkiem dobrze.-odpowiedziałam.
-Czemu średnio?Co się dzieje?-zapytał.
-Wyszedł wczoraj gdzieś. Miał niedługo  wrócić,jednak dosyć długo go nie było.Martwiłam się o niego,więc pomyślałam,że do niego zadzwonię i dowiem się co i jak.Powiedział,że będzie późno i żebym nie czekała,a tam z nim siedziały jakieś dziewczyny..-powiedziałam prawie na jednym oddechu.
-Katy skarbie,nie martw się.Niall jest odpowiedzialnym facetem.Nie wykręciłby jakiegoś numeru,mówię Ci.-pocałował mój policzek.
-Tak,wiem.Ufam mu.-powiedziałam bijąc się z myślami.W końcu mu ufam czy nie?Eh,to mnie przerasta.
-A ja zawsze myślałem,że będziesz z Harry'm.Wydawało się,że coś jest między Wami.-powiedział bawiąc się pierścionkiem na moim palcu.
-Z Hazzą nic bliższego niż przyjaźń chyba mnie nie łączy.Tyle razy Ci mówiłam.- uśmiechnęłam się lekko.
-Pamiętam,że jak byliśmy razem ciągle byłem o niego zazdrosny.-przyznał.
-Niepotrzebnie.-spojrzałam mu w oczy.
-Nigdy nie sądziłem,że Ci to powiem,ale to on był powodem zerwania..-odwrócił wzrok.
-A myślałam,że zerwałeś ze mną dla Karoliny.-powiedziałam zdezoriętowana.
-Po części tak..Zawsze myślałem,że coś do niego czujesz,ale coś Cie trzymało przy mnie..Nie chciałem,żebyś nie była z kimś kogo nie kochasz tak naprawdę..Ja.. ja chciałem Ci to ułatwić..-jąkał się.
-Jak ułatwić ? Wszystko mi się zawaliło jak mnie zostawiłeś.Byłam pewna,że nie jestem dość dobra,żebyś ze mną był.A do tego jeszcze mój ojciec potem...-przerwałam.Po policzku spłynęło mi kilka łez.Matt nie zwlekając już dłóżej przytulił mnie.
-Przepraszam Cię.Ja.. nie wiedziałem,że mnie kochałaś.-powiedział.
-Nie ma sprawy.To przeszłość.. Zajmijmy się co jest teraz.-uśmiechnęłam się ciepło.
-Teraz mam najwspanialszą przyjaciółkę pod słońcem..O ile jeszcze chcesz nią być.
-Jasne,że tak głuptasie.-roześmiałam się.
-Może chodźmy stąd,tyłek mnie boli.-skrzywił się.
-Haha,dobra. To gdzie?-zaśmiałam sie.
-Może na lody?-zaproponował.
-Jasne,czemu nie. -zgodziłam się. Poszliśmy więc na te lody. Niedaleko od nas,bo niecale 5 minut drogi stała butka  z lodami..Chciałam zapłącić za siebie,że Matt oczywiście uparł się,że to on mi postawi.
-Sama mogę za siebie zapłacić,Matt.-powiedziałam.
-Wiem,że możesz.Ale nie musisz.-pokazał mi język.
-Ale chcę.-zrobiłam to samo.
-ALe ja nie chcę.-skrzyżował ręce na piersi.
-Powiedziałam,że sama za siebie zapłace i tak zrobię.-powiedzialam.
-Za późno.-uśmiechnął się i podał mi truskawkowego loda.Nawet nie zauważyłam kiedy zdażył je kupic.
-Eeh,dziękuję.-powiedziałam i pokazałam szereg swoich ząbków.
-Nie ma sprawy.-odwzajemnił gest.
-Ale jesteś świadomy tego,że czeka cie kara?-zapytałam śmiejąc się.
-Teraz już tak.-również sie zaśmiał.
-Zamknij oczy.-powiedziałam.Zauważyłam jak chłopak podgląda.
-No zamknij !!-krzyknęłam śmiejąc się.Zrobił o co prosiłam.
-Tylko błagam cie,nie zrób  niczego głupiego..-roześmiał się.
-Jasne,jasne.-powikałam przecząco głową czego on na szczęście nie widział. Jednym szybkim ruchem spowodowałem,że jego czekoladowy lód znalazł się mu na nosie,policzkach i.. w gruncie rzeczy to na całej twarzy.Zaczęłam się głośno śmiać,miałam z tego niezły ubaw.
-Zabiję cie!-powiedział powstrzymując śmiech.Udawał,że jest taki poważny.Na szczęście wspaniałomyślna ja wyjęłam z kieszeni telefon i zaczęłam mu pstrykać zdjęcia.Jego mina była nie do opisania.Dosłownie.. Haha, te focie polecą na Twittera.
-Haha nieee znam Cie ! -krzyczałam próbując od niego uciec.
-Całe życie na przypale.-marudził biegnąc za mną.Ja nie przestawałam się śmiać.
-No bywa.-wzruszyłam ramionami dalej  uciekając.
-Chociaż daj mi chusteczki..-wzdychał.
-Ojj kochany.Przykro mi ale nie posiadam takich rzeczy.-uśmiech nie schodził mi z twarzy.
-Dobra,to chodź umyję się trochę w fontannie..-powiedział.. Haha,Boże.W fontannie?
-S.e.r.i.o ? -powiedziałam z przerwami.
-Masz jakiś lepszy pomysł ?-powiedział. No dobra,mi też to przez myśl przeszło..
-Okej,chodźmy.-pociągnęłam do w umówione miejsce.Całą drogę był cicho,ani słowa.Jego foszki dają się we znaki.Do dontanny doszliśmy w 5 minut.Na miejscu usiadłam sobie na murku otaczającym fontanne i uważnie przyglądałam się co robi Matt.
-Może byś mi tak pomogła?-prychnął.
-Spokojnie. -rzekłam łagodnie i zanużyłam rękę w wodę po czym zaczęłam myć mu policzek.Ogólnie szło nam to całkiem spawnie,ale i tak uważam,że niempowinien sie za to obrażać...Z rozmyśleń wyrwało mnie silne pchnięcie. Zanim ogarnęłam co się właściwie przed chwilą stało siedziałam w fontannie.
-Matt ty debilu ! -krzyknęłam.Próbowałam wstać,ale niechcący się poślizgnęłam i z pluskiem wylądowałam w poprzednim miejscu.Ugh,jestem cała mokra. Calusieńka.Nie dość że jestem przemoczona to mam jeszcze loda na twarzy..Nie mam pojęcia jak to się stało.
-Kto lodem wojuję ten od loda ginie !-śmiał się Miller.Mam ochotę go udusić.
-Biedna Katy...Chodź pomogę Ci skarbie.-powiedział sarkastycznie i oblał mnie wodą po twarzy.No pięknie. Zajebiście wręcz.. Jestem cała mokra,mam twarz wymazaną w lodzie to jeszcze oczy mi się zmazały..Mam wrażenie,że moje policzki są całe w elinerze i tuszu. No i oczywiście w lodzie..
-Jesteś podły.-powiedziałam wyślizgując się z wody.Boże,pewnei wyglądam jak idiotka..
-Nie mniej niż Ty.Ale ja przynajmniej byłem na to przygotowany.-wyszczerzył się i podał mi chusteczki. Wzięłam jedną i zaczęłam wycierać oczy,on natomiast wziął następną i próbował pozbyć się truskawkowego przysmaku z mojej twarzy.Stwierdzam,iż jesteśmy trochę za blisko..Na tą myśl na moją twarz wkrada się szkarłatny rumieniec..
-Oo.. Ty sie rumienisz.-roześmiał się Matt. O,no co ty?
-Tia..-powiedziałam i odwróciłam twarz.Myślę,że jestem już w miarę czysta.Lecz wolę raczej tego nie sprawdzać.
-Słuchaj,ja już się  będę zbierać do domu.-powiedział Matt i zdjął mi bejsbolówkę.
-Okej,ja z resztą też.A to jest chyba moja bluza,czyż nie?-zażartowałam.
-No twoja,twoja,ale jest cała mokra jak zauważyłaś.-powiedział po czym nałożył mi swoją bluzę.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się.
-Nie ma za co. -odwzajemnił gest. -ciamajdo.-dokończył.
-Spadaj.-powiedziałam i zmierzwiłam mu włosy.Roześmiał się.Wracaliśmy do domu w miłej atmosferze. Ciągle żartowaliśmy i wygłupialiśmy się.Ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę,która właście uciekła z psychiatryka..Szczerze mówiąc to nawet nie czułam się normalnie.Chociaż czy uczucie niesamowitego szczęścia można nazwać nienormalnym? A nie wiem. Jest wiele rzeczy,których nie wiem.Lecz chyba żaden człowiek nie wie wszystkiego na wszystkie tematy,prawda? Zdecydowanie tak.Niestety muszę już kończyć te moje dumanie,gdyż już dotarliśmy pod mój dom. Niespodziewanie chłopak zaczął mnie łaskotać na co ja odreagowałam głośnym śmiechem.Nagle w oknie naszego salonu ujrzałam twarz Niall'a.Najwidocznie nam się przyglądał i myślał,że go nie zobaczę.Dobra,niech tak zostanie.
-Matt,co ty wyprawiasz?!
-Chciałem sprawdzić czy nadal masz łaskotki.-rzekł po czym ukazał mi rząd białych ząbków.
-Jakiś nienormalny jesteś.-zaśmiałam się.
-Odwołaj to.-powiedział groźnie.
-Nie.-założyłam ręcę na piersi.
-Pożałujesz tego.-powiedział i śmiesznie poruszył brwiami.Już szykował się do następnego ataku łaskotek kiedy krzyknęłam :
-Odwołuję to !
-Nooo.. i to ja rozumiem.-zaśmiał się.
-Dobra,muszę już iść..-powiedziałam i spojrzałam w okno. Niall nadal tam stał.Ciekawe co go tak interesuje w naszym pożegnaniu...
-Zobaczymy się jutro?-zapytał.
-Hm.. jutro.No tak niezbyt,bo chłopcy mają wolne i chciałam z nimi spędzić trochę czasu..-powiedziałam niepwenie.
-To może kiedy indziej.-obdażył mnie wzrokiem pełnym nadziei.
-No jasne..Tylko może nie idźmy na lody.-powiedziałam żartobliwie.
-Haha,spoko.-zaśmiał się.
-Ja naprawde powinnam już iść.. Chyba Niall się niecierpliwi..-powiedziałam i wskazałam okno,w którym nadal widniała twarz mojego chłopaka.Matt na ten widok tylko się zaśmiał.
-Mam nadzieję tylko,że nie jest zazdrosny i nie zrobi Ci żandej awantury czy coś..-powiedział i podał mi moją mokrą bejsbolówkę,którą całą drogę niósł.Zdjęłam jego bluzę i podając mu ją powiedziałam :
-Też mam taką nadzieję.Dzięki za bluzę.-powiedziałam łagodnie.
-Nie ma sprawy.-po tych słowach Matt mnie przytulił.Odwzajemniłam gest i pocałowałam go  policzek po czym powiedziałam "Pa" i rozstaliśmy się. W gnięniu oka weszłam do domu.
-Wyyyglądasz jak potwór.-Louis zaczął się ze mnie śmiać..Wysłałam mu tylko ostrzegawcze spojrzenie,umilkł od razu.Nadal jestem na nich zła za to,że traktują mnie jak sprzątaczkę..-myślałam wchodząc po chodach do łazienki. Umyłam twarz i przebrałam się w dresy i w koszulkę Harry'ego z napisem "HIPSTA PLEASE".Uwielbiam jego koszulkę.Włosy spięłam i powiesiłam mokre ciuchy na suszarkę po czym opuściłam łazienkę.Udałam się do posprzątanego już salonu w celu porozmawiania z Niall'em..Gdy zeszłam Liam,Zayn i Louis oglądali jakiś film w tv a Horan i Styles siedzieli w kuchni. Harry chyba robił jakiś popcorm czy coś,ale widać że była między niby napięta atmosfera.Podeszłam do blondyna i powiedziałam :
-Musimy pogadać.
-O czym?-prychnął.
-A co myślisz,że nie mamy o czym rozmawiać ?-zdenerwowałam się.
-Dobra,chodź na górę.-powiedział i wyszedł. Zaczęłam iść w jego ślady,gdy nagle Harry zaczął coś do mnie mówić.
-Nie przejmuj się nim.To idiota.-wysłał mi łagodny uśmiech.Odwzajemniłam go i poszłam na górę. Horan siedział na łóżku i czekał na mnie.Usiadłam obok niego.
-O czym chcesz niby gadać? -zapytał.
-Wiesz,pary ze sobą rozmawiają.-powiedziałam łagodnie.
-A nie obściskują się z pierwszym lepszym kolesiem.-wycedził.
-Nie obściskuję się z nikim.-nadal próbowałam zachować łagodny ton.
-No mnie sie nie dasz dotknąć.-powiedział przez zęby.
-Mam do ciebie pytanie..-powiedziałam niepewnie.
-A więc słucham?-powiedział trochę spokojnie.
-Niall..czy.. czy ty mnie zdradziłeś?-jąkałam się.